"Chodzi o to, że mój tygodniowy czas pracy jest wyższy niż dopuszczalny dyrektywą unijną" - tłumaczy doktor Miś. Według UE, lekarz ma pracować tylko przez 48 godzin tygodniowo, a między każdym dyżurem odpoczywać przez 11 godzin. I w te 48 godzin wliczają się także dyżury.
Ale w polskim prawie jest inaczej. Oprócz ustawowego czasu pracy, lekarz musi jeszcze mieć dyżury. Doktor Miś uznał, że unijne przepisy są znacznie korzystniejsze i zaskarżył swój
szpital do sądu, domagając się nie pieniędzy, a wolnych dni, za te, które przepracował.
I wygrał. Dostał tydzień wolnego. Cały proces toczył się od 2004 roku. Lekarz przegrywał w każdej instancji. Wreszcie Sąd Najwyższy uznał, że Miś ma rację i kazał Sądowi Okręgowemu
rozpatrzeć sprawę na nowo. Tym razem zapadł wyrok korzystny dla lekarza.
Na dzisiejsze orzeczenie czekali wszyscy polscy lekarze. Bo teraz, wzorem doktora Misia, ruszą do sądów, by walczyć o swoje prawo do wolnego. A po dzisiejszym wyroku jest już jasne, że wygraną mają w kieszeni.