Wszystkie te przetasowania są wynikiem ostatnich targów w koalicji.
"Proszę nie mieć złudzeń, jak o tym napiszecie, to każdy się wyprze, bo nic nie jest jeszcze podpisane" - uprzedza jeden z rozmówców DZIENNIKA. Ale nie tylko on potwierdza,
ze targ między koalicjantami został dobity i teraz jest już tylko kwestią czasu, kiedy ujrzy światło dzienne.
Ta nominacja ma być częścią wykuwanej w negocjacjach ceny za poparcie dla Sławomira Skrzypka wybranego w środę wieczorem na prezesa NBP. Palade, przez lata związany z PiS, a ostatnio
kojarzony z LPR, zdecydowanie zaprzecza, jakoby miał objąć stanowisko po Czabańskim.
"To jakiś fakt medialny. Nikt nie zwrócił się do mnie z propozycją objęcia stanowiska prezesa zarządu Polskiego Radia" - ucina wszelkie pytania. Ale jak dowiedział się
DZIENNIK, Palade próbuje się dowiedzieć, skąd wyciekły informacje o jego przenosinach do Polskiego Radia. "Pytał, skąd DZIENNIK ma tę informację, skoro do momentu oficjalnej
nominacji ta wiedza miała być tajna" - relacjonowali posłowie.