Rozpoczęła się kampania przed majowymi wyborami w Szkocji. Rząd tego kraju zainaugurował właśnie akcję "Vote Scotland", by uświadomić imigrantom z krajów Unii Europejskiej, że mogą brać w nich udział. Między szkockimi partiami rozgorzała walka o głosy Polaków - pisze DZIENNIK.
Jesteśmy najliczniejszą mniejszością narodową w Szkocji. W Glasgow, Edynburgu i innych miastach tego kraju mieszka blisko 100 tys. Polaków. Nic więc dziwnego, że
staliśmy się łakomym kąskiem dla partii walczących o zwycięstwo w wyborach. Zwłaszcza dla Szkockiej Partii Narodowej (SNP).
Jej przedstawiciele twierdzą, że po wygranej elekcji będą zabiegać o odłączenie kraju od Wielkiej Brytanii. SNP przygotowało nawet ulotki w języku polskim. Co mogą zyskać Polacy, głosując na tę partię? "Na pewno większe bezpieczeństwo, opiekę, bezpłatne kursy angielskiego" - wylicza Liz Lloyd, polityczny doradca szkockich narodowców.
Konkurencyjna Partia Pracy, Scottish Labour Party, także zaczęła się interesować Polakami. Organizuje dla nich specjalnie spotkania i wieczorki przedwyborcze. Akcja "Vote Scotland" jest natomiast zupełnie apolityczna. Prowadzą ją krajowe władze i tamtejsza Centralna Komisja Wyborcza.
Jej przedstawiciele twierdzą, że po wygranej elekcji będą zabiegać o odłączenie kraju od Wielkiej Brytanii. SNP przygotowało nawet ulotki w języku polskim. Co mogą zyskać Polacy, głosując na tę partię? "Na pewno większe bezpieczeństwo, opiekę, bezpłatne kursy angielskiego" - wylicza Liz Lloyd, polityczny doradca szkockich narodowców.
Konkurencyjna Partia Pracy, Scottish Labour Party, także zaczęła się interesować Polakami. Organizuje dla nich specjalnie spotkania i wieczorki przedwyborcze. Akcja "Vote Scotland" jest natomiast zupełnie apolityczna. Prowadzą ją krajowe władze i tamtejsza Centralna Komisja Wyborcza.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|