"Dajcie nam czas. Reformy w sprawiedliwości za chwilę zaczną działać" - zapowiada w rozmowie z DZIENNIKIEM Jerzy Engelking, zastępca prokuratora krajowego.
Daniel Walczak: Jak to się dzieje, że w ocenie 48 proc. Polaków wzrosło zagrożenie przestępczością? A tylko 12 proc. uważa, że zmalało?
Jerzy Engelking: Poczucie bezpieczeństwa obywateli wynika głównie z natężenia małych, ale uciążliwych przestępstw, takich jak drobne kradzieże, bójki czy zniszczenie mienia. Te przestępstwa rzeczywiście stanowią w Polsce problem, którego przyczyn możemy upatrywać w kilkunastu latach zaniedbać w dziedzinie wymiaru sprawiedliwości. To się zmienia. Wprowadzamy rozwiązania mające doprowadzić do szybkiego karania sprawców takich przestępstw, co w efekcie winno skutkować znacznym ograniczeniem ich popełniania. Przykładem są tzw. sądy 24-godzinne. Kolejnym ważnym elementem, który przyczyni się do ograniczenia przestępstw, jest zaostrzenie kar przewidzianych w projektach kodeksu karnego i kodeksu wykroczeń.
Dlaczego, mimo waszych starań, by jak najostrzej traktować przestępców, jedna trzecia Polaków uważa, że przestępcy są traktowani przez sądy i prokuratury tak samo jak w 2005 roku?
Działania Ministerstwa Sprawiedliwości i ogromna praca, jaką ten resort wykonuje dla poprawy bezpieczeństwa, są w większości długofalowe. Wyniki wprowadzanych przez nas zmian, takich jak zaostrzenie kar czy reforma prokuratury, nie będą widoczne od razu. Weźmy na przykład sądy 24-godzinne. Choć wprowadzająca je ustawa została przyjęta przez Sejm, to działać zaczną dopiero w marcu. Te i inne reformy na pewno przyniosą efekty, trzeba jednak cierpliwości. Aby kara odniosła skutek społeczny, konieczne jest, aby została spełniona jedna z jej funkcji - wychowawcza, a na to potrzeba czasu. Jestem przekonany, że obywatele odczują poprawę bezpieczeństwa, gdy nasze rozwiązania zaczną funkcjonować.
Skąd zdaniem pana przekonanie ludzi o naciskach politycznych na prokuratorów i przeświadczenie o tym, że prowadzą śledztwa pod dyktando polityków?
Opinia publiczna jest niestety w dużym stopniu kreowana przez media. Mówię "niestety", ponieważ od pewnego czasu media są ewidentnie nieprzychylne obecnemu rządowi. Tymczasem łączenie tych dwóch sfer: polityki i prokuratury, jest zupełnie bezpodstawne. Być może też taka opinia wynika z faktu, że obecnie ujawniane są przestępstwa, których dopuszczali się politycy, a które do tej pory były ścigane w minimalnym stopniu.
Jerzy Engelking: Poczucie bezpieczeństwa obywateli wynika głównie z natężenia małych, ale uciążliwych przestępstw, takich jak drobne kradzieże, bójki czy zniszczenie mienia. Te przestępstwa rzeczywiście stanowią w Polsce problem, którego przyczyn możemy upatrywać w kilkunastu latach zaniedbać w dziedzinie wymiaru sprawiedliwości. To się zmienia. Wprowadzamy rozwiązania mające doprowadzić do szybkiego karania sprawców takich przestępstw, co w efekcie winno skutkować znacznym ograniczeniem ich popełniania. Przykładem są tzw. sądy 24-godzinne. Kolejnym ważnym elementem, który przyczyni się do ograniczenia przestępstw, jest zaostrzenie kar przewidzianych w projektach kodeksu karnego i kodeksu wykroczeń.
Dlaczego, mimo waszych starań, by jak najostrzej traktować przestępców, jedna trzecia Polaków uważa, że przestępcy są traktowani przez sądy i prokuratury tak samo jak w 2005 roku?
Działania Ministerstwa Sprawiedliwości i ogromna praca, jaką ten resort wykonuje dla poprawy bezpieczeństwa, są w większości długofalowe. Wyniki wprowadzanych przez nas zmian, takich jak zaostrzenie kar czy reforma prokuratury, nie będą widoczne od razu. Weźmy na przykład sądy 24-godzinne. Choć wprowadzająca je ustawa została przyjęta przez Sejm, to działać zaczną dopiero w marcu. Te i inne reformy na pewno przyniosą efekty, trzeba jednak cierpliwości. Aby kara odniosła skutek społeczny, konieczne jest, aby została spełniona jedna z jej funkcji - wychowawcza, a na to potrzeba czasu. Jestem przekonany, że obywatele odczują poprawę bezpieczeństwa, gdy nasze rozwiązania zaczną funkcjonować.
Skąd zdaniem pana przekonanie ludzi o naciskach politycznych na prokuratorów i przeświadczenie o tym, że prowadzą śledztwa pod dyktando polityków?
Opinia publiczna jest niestety w dużym stopniu kreowana przez media. Mówię "niestety", ponieważ od pewnego czasu media są ewidentnie nieprzychylne obecnemu rządowi. Tymczasem łączenie tych dwóch sfer: polityki i prokuratury, jest zupełnie bezpodstawne. Być może też taka opinia wynika z faktu, że obecnie ujawniane są przestępstwa, których dopuszczali się politycy, a które do tej pory były ścigane w minimalnym stopniu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|