Archiwum Zakonu Krzyżackiego, zrabowane z Warszawy, jest dziś przechowywane w Tajnym Archiwum Pruskiej Fundacji Dóbr Kultury w Berlinie-Dahlem. O zwrot tych 74 bezcennych pergaminów, na których spisane są dzieje sadowienia się Zakonu Krzyżackiego na naszych ziemiach, Polska zabiega od końca wojny.
Ale do dziś Niemcy nie chcą oddać archiwum. Dlatego IPN wpadł na pomysł, aby odzyskać je na drodze sądowej. Sprawą ma się teraz zająć Biuro Obrotu Prawnego z Zagranicą Prokuratury Krajowej, gdyż to ono występuje formalnie o zagraniczną pomoc prawną i nadzoruje jej realizację.
IPN prowadzi śledztwo w tej sprawie od listopada 2005 r. Pergaminy krzyżackie stanowią dowód rzeczowy w tym procesie i podlegają zabezpieczeniu na drodze międzynarodowej pomocy prawnej.
Gwarantuje to Konwencja o pomocy prawnej z 1959 r. oraz umowa polsko-niemiecka z 2004 r.
"Nie chodzi o przekazanie pergaminów krzyżackich do depozytu, ale o prawne ustanowienie ich dysponenta" - wyjaśnia prokurator Antoni Kura, naczelnik wydziału nadzoru nad
śledztwami IPN.
Archiwum Zakonu pozostanie tam, gdzie się znajduje, ale Pruska Fundacja Dóbr Kultury nie będzie mogła nim dysponować. Co to daje stronie polskiej?
"Może się okazać, że główni sprawcy kradzieży już nie żyją i IPN nie będzie miał kogo postawić przed sądem. W takim wypadku śledztwo podlega umorzeniu, a zabezpieczone dowody
rzeczowe pozostaną w dyspozycji polskiego prokuratora" - tłumaczy Kura.
Z informacji gazety wynika, że strona polska nie sondowała opinii niemieckich organów ścigania co do możliwości zabezpieczenia dokumentów. Ale prawo europejskie i międzynarodowe przemawia na
naszą korzyść.