Dziennik Gazeta Prawana logo

Miała tylko cztery lata, szaleniec zabił ją siekierą

12 października 2007, 16:02
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Miała ledwie cztery lata. Rodzice oddali ją pod opiekę alkoholikom. W pijanym widzie 58-latek zamordował dziecko siekierą, bo ponoć "widział w niej diabła". "Jest za to jedna kara. Śmierć" - mówią przerażeni zbrodnią mieszkańcy Włocławka.

Dziewczynka była zawsze uśmiechnięta i pełna życia. Jej rodzina mówi, że dziecko rozświetlało jej świat jak promyczek słońca. "To nie mógł być człowiek. Jak można zabić taką kochaną kruszynkę" - szlocha ciocia dziecka. Ma córeczkę w podobnym wieku. Dziewczynki często się ze sobą bawiły. Rodzina dziewczynki jest w szoku. "To było moje słoneczko. Tak strasznie zginęła" - dodaje babcia Ani.

Jednak w tej rodzinie nie wszystko układało sie dobrze. Sąd ograniczył matce prawa rodzicielskie do Ani. W domu się nie przelewało - rodzice byli bezrobotni. Policjanci już ich przesłuchali. Matka jest pod opieką psychologa.

Chcą cofnąć czas

Dlaczego Ania trafiła do domu alkoholików? To nie byli obcy dla dziecka ludzie. Rodziców dziewczynki znali od kilku lat - poznali się, gdy razem dorabiali przy zbiorze pomidorów. Nie pierwszy raz opiekowali się tym dzieckiem. Rodzice - którzy wreszcie znaleźli pracę - mieli do niej iść rano po raz pierwszy. Dlatego, gdy okazało się, że babcia jest tak chora, że nie może zaopiekować się Anią, poprosili, by to 58-latek i jego żona zajęli się dziewczynką. "Boże, gdybym tylko mogła cofnąć czas" - mówi "Faktowi" zrozpaczona matka zamordowanej dziewczynki.

"Wujek" zamordował dziecko

Po północy na włocławską policję zadzwoniła kobieta, do której drzwi zastukał sąsiad. "Zabiłem diabła" - bełkotał. Kiedy zajrzała do mieszkania, zobaczyła leżące w kałuży krwi zmasakrowane dziecko. Krew płynęła wśród walających się na podłodze butelek po wódce. Żona mężczyzny usiłowała najpierw wmówić wszystkim, że to manekin. Wreszcie pokazała siekierę, której użył jej mąż. A przecież morderca to człowiek, do którego Ania wołała "wujku". Ten "wujek" dosłownie porąbał dziewczynkę na kawałki. Zadał jej wiele ran siekierą, która stała w mieszkaniu i którą często rąbał drzewo.

Nie mogła nawet dmuchnąć w alkomat

Morderca i jego żona są tak pijani, że policjanci nie mogli z nimi nawet porozmawiać. On miał we krwi aż 2,8 promila alkoholu. A jego żona nie miała siły dmuchać w alkomat. To - według ich sąsiadów - nic nowego. Często pili. W mieszkaniu non stop były awantury. Teraz oboje leżą w celach i czekają na pierwsze przesłuchania. Za tę zbrodnię grozi im dożywocie. Ale mieszkańcy Włocławka domagają się kary śmierci.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj