Andrzej P. wiedział, że narządy, które przeszczepia pacjentom, pochodzą od dawcy chorego na raka. Tak twierdzi prokuratura z Lublina. Postawiła dziś zarzuty lekarzowi.
Prokurator oskarża go o umyślne narażenie dwóch osób na utratę życia. Według świadka - innego lekarza - Andrzej P. wiedział, że nerki i wątroba są zakażone białaczką. Zignorował jednak wyniki badań i kazał wszczepić organy trójce pacjentów. Mało tego. Ukrył informacje o chorobie dawcy przed rodzinami chorych i innymi lekarzami.
Lekarz odpowie z wolnej stopy. Musi też zapłacić 15 tys. kaucji. Prokuratura kazała mu też zrezygnować z funkcji koordynatora ds. transplantacji w lubelskiej klinice.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|