Dziennik Gazeta Prawana logo

Światło z wczoraj i jutra

5 listopada 2007, 12:12
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Wybrane tu utwory Federica Garcíi Lorki, którego dwa wczesne wiersze zamieszczono w "Europie" nr 98 z 2006 r., należą do ineditów. Sonet "Noc miłości bezsennej" przynależy do cyklu "Sonetów miłości ciemnej" i pierwszy raz ukazał się drukiem w 1984 roku, w nowych edycjach krytycznych zamyka cały cykl. "Piosenka o małej śmierci" ukazała się w argentyńskim piśmie "La Nación" w 1933 roku i pod tytułem "Spotkanie" przedrukowywano ją w antologiach, przynależy do cyklu "Tierra y luna" niedrukowanego w osobnym tomie. "Teoremat..." datowany jest na 1928 rok (cykl "Ody"), nie wszedł do żadnego tomu. "Wszystko:..." pochodzi z lat 20. Lorca miał w Polsce szczęście do przekładów, gdy chodzi o ilość, mniejsze gdy o jakość; ze względu na dość świeżą publikację tych wierszy w oryginałach można mówić o ich premierze w Polsce.

p

Noc nad dwoma w pełnię rozlana,
ja zapłakałem a ty się śmiałeś.
Twa pogarda - bogiem, w mych żalach widziałeś
chwile i gołębie w kajdanach.

Noc pod dwoma. Szkło zatroskane,
w głębokich dalach ty płakałeś.
W mym bólu agonie widziałeś
o twe serce z piasku znękane.

Jutrzenka złączyła nas na łożu,
usta złożone na wytrysku zamarzniętym
krwi co rozlewa nieskończone morze.

I weszło słońce przez balkon zamknięty
i koralowiec życia swą gałąź otworzył
nad mym sercem w całun owiniętym.

Drzewo czerwonego wiatru na pokonanym morzu.
A, B, C i D przybite do koralowca i gipsu.
Szaleństwo, które uderza w wyczekującą rtęć,
spokojna chmura w szklanej rurce do nieba.

Chmura rzuca cień krokodyla.
A prima pojawia się podwójnie w ciemnej wodzie.
Serce dziecka, które lancet przekłuwał
przeczy urokowi bez pulsu księżyca.

A, B, C i D mocują i pokonują ruchomy
drakkar z czołami, zawieszonego pływaka.

Łąka śmiertelna z księżyców
i krwi pod ziemią.
Łąka starej krwi.

Światło z wczoraj i jutra.
Niebo śmiertelne z traw.
Światło i noc z piachu.

Spotkałem się ze Śmiercią.
Łąka śmiertelna z ziemi.
Taka mała śmierć.

Pies na dachu.
Samotna dłoń moja lewa
przemierzała góry bez końca
zasuszonych kwiatów.

Katedra z popiołów.
Światło i noc z piachu.
Taka mała śmierć.

Taka śmierć i ja człowiek.
Człowiek samotny i ona
taka mała śmierć.

Łąka śmiertelna z księżyców.
Śnieg wzdycha i drży
z tyłu za bramą.

Człowiek, no i co? Powyższe.
Człowiek samotny i ona.
Łąka, miłość, światło i piach.

***

Wszystko: od cienia radiografii
po słaby ślad uduszonych dłoni,
od starego słonia ze śluzem dwóch wieków
po dziecko, które rozbijają na kawałki i róże.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj