Dziennik Gazeta Prawana logo

Genscher objaśnia Niemcy

5 listopada 2007, 12:12
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Kiedy przedstawiciel Niemiec tłumaczy nam, że Unia Europejska została zbudowana w taki sposób, aby mechanizm wspólnotowy pozwalał koalicjom mniejszych państw kontrolować i korygować błędy popełniane przez państwa największe i najsilniejsze, nie mamy obowiązku, żeby mu wierzyć na słowo. Może przecież ukrywać prawdziwe intencje najsilniejszego państwa UE. A jednak, kiedy powtarza to Hans-Dietrich Genscher, warto wziąć tę deklarację na poważnie. Genscher należy bowiem do powojennego pokolenia polityków niemieckich - nieodległego od tego, z którego wywodzi się Helmut Kohl - które rolę Niemiec w świecie widziało jako rolę silnego, ale pośrednika. Pośrednika pomiędzy Ameryką a Rosją, a później pomiędzy zachodem i wschodem jednoczącej się Europy.

W czasach kanclerza Schrödera mogliśmy o tym zapomnieć, ale w nowej epoce Angeli Merkel warto sobie przypomnieć o tej bardzo silnej linii w powojennej niemieckiej polityce zagranicznej. Tej linii Genscher był przez blisko dwadzieścia lat architektem.

Jan Rokita - partner Genschera w poznańskiej dyskusji - ciekawie negocjuje pomiędzy swoją rolą reprezentanta Polski wobec Niemiec i jednego z liderów największej polskiej partii opozycyjnej, której stosunki z rządzącym Prawem i Sprawiedliwością są bardzo napięte. Pozwala sobie na krytyczną uwagę pod adresem Kaczyńskich, których nieufność wobec Niemiec ma - jego zdaniem - swój udział w pogorszeniu wzajemnych stosunków. Jednocześnie jednak tłumaczy niemieckiemu gościowi, że postawa Kaczyńskich jest reprezentatywna dla lęków wielu Polaków, lęków obudzonych przez poprzedniego kanclerza Niemiec, Gerharda Schrödera. A nie chodzi tu wcale o to, że Schröder był jakimś niemieckim nacjonalistą czy bete noir polityki europejskiej, bo tak wcale nie było. Priorytet wspierania przez Niemcy procesu integracyjnego i wyraźne opowiedzenie się przez Berlin za rozszerzaniem Wspólnot na kraje dawnego bloku wschodniego pozostawał ważnym elementem polityki poprzedniego kanclerza. Problem polegał raczej na tym, że Schröder w swojej polityce wschodniej z takim zapałem zaczął zacieśniać swoje polityczne i osobiste stosunki z prezydentem Putinem, że Polacy mogli się obawiać, iż relacje niemiecko-rosyjskie będą traktowane priorytetowo wobec relacji Niemiec z nowymi członkami Unii.

Genscher tłumaczył w Poznaniu wszystkie te motywacje polityki niemieckiej. Sądząc po aplauzie, z jakim się spotkał, robił to przekonująco.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj