Dziennik Gazeta Prawana logo

Sprostowanie nieporozumień

5 listopada 2007, 12:12
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Bardzo pochlebny w ocenie mojego dorobku tekst red. R. Krasowskiego "Umysł wyzwolony" ("Europa", nr 156) zawiera w części faktograficznej informacje nieścisłe, które zmuszony jestem sprostować.

Nie byłem i nie mogłem być studentem Wydziału Filozofii UW, ponieważ w okresie moich studiów (1949-53) nie można było studiować filozofii na szczeblu przeddyplomowym. Studiowałem filologię rosyjską, ponieważ ze względów politycznych (ojciec mój więziony był wówczas za działalność w AK) tylko na ten kierunek zgodzono się mnie przyjąć. Prawdą jest natomiast, że był to sam środek stalinizmu na UW. Aktywiści podstawowej organizacji partyjnej przenieśli tam metody żywcem przyjęte z ZSRR: zorganizowane nagonki, brutalną indoktrynację, próby zmuszania opornych jednostek (był wśród nich, oprócz mnie, Janusz Szpotański) do "rozbrajania się przed kolektywem" przez przyznawanie się do rzekomych win, itp. Wywołało to we mnie alergię na wszelkie formy zbiorowej presji oraz umocniło mnie w przeświadczeniu, że w każdych okolicznościach bronić należy własnej niezależności.

Wbrew temu, co pisze red. Krasowski, nie zaowocowało to jednak okopaniem się na pozycjach nauki czysto akademickiej, odseparowanej od zaangażowań politycznych. Przeciwnie! Wszystkie moje książki, pośrednio lub bezpośrednio, broniły określonych wartości dających się przełożyć na język polityczny. W latach "odwilży" związałem się z grupą marksistowskich rewizjonistów, mimo że sam nie uważałem się za marksistę i nie należałem do partii. Ludziom tym, zwłaszcza współtwórcom "warszawskiej szkoły historii idei" L. Kołakowskiemu i B. Baczce, bardzo wiele zawdzięczam. Krytykowałem natomiast publicznie T. Krońskiego, głównego przedstawiciela "ukąszenia heglowskiego" w filozofii polskiej. Aktywnie uczestniczyłem również w działalności Klubu Krzywego Koła i jestem z tego dumny.

Red. Krasowski wspomina o mojej krytyce zewnątrzsystemowej opozycji końca lat 70. Tak istotnie było, ale nie dlatego, że uważałem ją, jak pisze Krasowski, za nową formę zniewolenia umysłu. Chodziło mi o to, że działalność ta zaczynała kolidować z intelektualną opozycją wewnątrzsystemową, polegającą na stwarzaniu faktów dokonanych, przy unikaniu symbolicznych gestów. Byłem przeciwny podgrzewaniu jawnie politycznego konfliktu i przekazałem mą opinię przyjaciołom z opozycji. Moje stanowisko w tej sprawie wyłożyłem ostatnio w posłowiu do książki "Polskie zmagania z wolnością" (Kraków 2000).

Nie miałem intencji wybielania PZPR. Uważałem jednak, że w latach 70. była to już partia gruntownie odideologiczniona, zabiegająca o minimum legitymacji narodowej, i że nie miało sensu przedstawianie jej jako narzędzia wojującego komunistycznego totalitaryzmu. Myślę, że dalszy przebieg wydarzeń polskich potwierdził tę diagnozę.

Do Australii zaproszony zostałem przed pamiętnymi "wydarzeniami sierpniowymi" 1980 roku. Prawdą jest, że mój wyjazd - tuż przed ogłoszeniem stanu wojennego - był w jakimś sensie ucieczką przed bezlitosną polaryzacją polityczną, która nie pozwoliłaby mi na zachowanie krytycznego dystansu i niezależności. Ale prawdą jest też, że nigdy nie oderwałem się od polskiego życia politycznego i od problemów nękających polską inteligencję. Wszystkie moje książki opublikowane za granicą pisane były z myślą o sprawach polskich i z perspektywy w gruncie rzeczy polskiej, choć sprzecznej często z rozpowszechnionymi w Polsce stereotypami myślowymi. Nigdy więc nie byłem w Polsce totalnym outsiderem. A w pisanych w Australii "Trzech patriotyzmach" wykazałem chyba pewną empatię wobec polskiej opozycji.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj