Pomysłowy lekarz z warszawskiego Mokotowa nie tylko wymyślał nowe, cudowne środki. Kupował też za granicą różne leki, a potem sprzedawał je w Polsce. To nielegalne. Zanim lek można sprzedać w Polsce, musi on przejść długie i skomplikowane badania.

Wojciech G. tym się nie przejął. Oszukiwał naiwnych ludzi i igrał z ich zdrowiem. Policjantom powiedział, że leki kupował na giełdach zielarskich. Ale już od kogo, nie potrafił powiedzieć. Nie ma też żadnych pokwitowań. W jego apteczce jest wiele opakowań z azjatyckimi napisami.

Teraz zajmują się nią specjaliści. Zbadają, co sprzedawał szarlatan.