Tłukł Ewelinę pięściami po twarzy. Śmiał się jej prosto w oczy, gdy wylewała łzy i błagała, aby się opamiętał. Ten płacz tylko go rozjuszał. Chwytał wtedy pas i okładał żonę po głowie. Nie wytrzymała tej gehenny. Powiesiła się na rajstopach swej ukochanej córeczki.
Ewelina i Czarek poznali się na dyskotece w Aleksandrowie - pisze "Fakt". Choć dzieliła ich różnica wieku - on miał 20 lat, ona zaledwie 15 od razu
się w sobie zakochali. Wkrótce Ewelina zaszła w ciążę.
"Czarek obiecał, że zaopiekuje się moją córką i ich dzieckiem. Przekonywał, że będzie o wszystko dbał, że znajdzie dobrą pracę, by utrzymać rodzinę. Zaufałam mu" - opowiada matka Eweliny, pani Bogusława. Na początku była sielanka. Ewelina zajęła się wychowaniem Natalki, Czarek poszedł do pracy.
Dwa lata później urodziła się im druga córeczka - Żanetka. Ale z czasem Cezaremu K. znudziło się bycie mężem i ojcem. Znalazł kochankę i bezczelnie pochwalił się tym faktem przed Eweliną. Była zdruzgotana. To wtedy uderzył ją po raz pierwszy. Nie wierzyła, że jej ukochany Czarek jest zdolny do czegoś takiego...
Ale to był dopiero początek koszmaru. Kiedy wyjeżdżał do kochanki, specjalnie wysyłał Ewelinie koszmarne SMS-y, typu "Właśnie moja kochanka zrobiła mi dobrze, a ty siedź, k...o, sama". Gdy wracał, zawsze podpity, zaczynał bić. Gdy rozstał się z kochanką, zaczęło go ciągnąć do agencji towarzyskich.
Po kolejnym biciu nie wytrzymała. Wzięła córeczki i pojechała na wieś, do rodzinnego Aleksandrowa. Tutaj zwyrodniały mąż nie dał jej spokoju - wciąż wysyłał SMS-y z pogróżkami i opisami swoich gorących chwil z kochankami.
Aż przyszła ta noc. Znowu te SMS-y, znowu złe myśli, pustka, rozpacz. Nie mogła już tego znieść. Poszła do łazienki, przywiązała rajstopkę swojej córeczki do metalowej rury biegnącej pod sufitem i powiesiła się. Rano brat znalazł ją martwą... Cezary K. został aresztowany. Odpowie przed sądem za znęcanie się nad rodziną i maltretowanie Eweliny. Grozi mu 12 lat więzienia.
"Czarek obiecał, że zaopiekuje się moją córką i ich dzieckiem. Przekonywał, że będzie o wszystko dbał, że znajdzie dobrą pracę, by utrzymać rodzinę. Zaufałam mu" - opowiada matka Eweliny, pani Bogusława. Na początku była sielanka. Ewelina zajęła się wychowaniem Natalki, Czarek poszedł do pracy.
Dwa lata później urodziła się im druga córeczka - Żanetka. Ale z czasem Cezaremu K. znudziło się bycie mężem i ojcem. Znalazł kochankę i bezczelnie pochwalił się tym faktem przed Eweliną. Była zdruzgotana. To wtedy uderzył ją po raz pierwszy. Nie wierzyła, że jej ukochany Czarek jest zdolny do czegoś takiego...
Ale to był dopiero początek koszmaru. Kiedy wyjeżdżał do kochanki, specjalnie wysyłał Ewelinie koszmarne SMS-y, typu "Właśnie moja kochanka zrobiła mi dobrze, a ty siedź, k...o, sama". Gdy wracał, zawsze podpity, zaczynał bić. Gdy rozstał się z kochanką, zaczęło go ciągnąć do agencji towarzyskich.
Po kolejnym biciu nie wytrzymała. Wzięła córeczki i pojechała na wieś, do rodzinnego Aleksandrowa. Tutaj zwyrodniały mąż nie dał jej spokoju - wciąż wysyłał SMS-y z pogróżkami i opisami swoich gorących chwil z kochankami.
Aż przyszła ta noc. Znowu te SMS-y, znowu złe myśli, pustka, rozpacz. Nie mogła już tego znieść. Poszła do łazienki, przywiązała rajstopkę swojej córeczki do metalowej rury biegnącej pod sufitem i powiesiła się. Rano brat znalazł ją martwą... Cezary K. został aresztowany. Odpowie przed sądem za znęcanie się nad rodziną i maltretowanie Eweliny. Grozi mu 12 lat więzienia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|