Siedmiomiesięczna dziewczynka spod Słupska (Pomorskie) mogła umrzeć od ciosów - twierdzi słupska policja. Na głowie i rączkach dziecka lekarze znaleźli bowiem siniaki. Pewności jednak jeszcze nie ma, bo wstępne wyniki sekcji zwłok niemowlaka będą znane dopiero jutro.
Tragedia wydarzyła się wczoraj w Jeziorkach koło Słupka (Pomorskie). Zaniepokojeni płaczem niemowlaka sąsiedzi zawiadomili policjantów. Gdy ci przybyli na miejsce, zastali w domu pijanego mężczyznę. Pod nieobecność również pijanych rodziców, którzy pojechali do sklepu, miał się opiekować niemowlakiem. Dziecko leżało martwe w jednym z pokoi. Policja nie wyklucza, że mężczyzna zabił dziecko, bo... płakało.
Cała trójka została zatrzymana. Byli jednak tak pijani, że przesłuchania można było rozpocząć dopiero dziś po południu.
Póki co pewne jest, że dziewczynka zmarła wczoraj między godziną 15 a 16. Jednak dopiero jutro będą znane wyniki sekcji zwłok. Wtedy też wiadomo będzie, co spowodowało śmierć dziecka.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|