Coraz mniej lekarzy strajkuje, żądając podwyżek. Ale nie dlatego, że wracają do pracy. Wręcz przeciwnie - odchodzą z niej. Wypowiedzenia w swoim związku zawodowym złożyło 800 lekarzy z Podkarpackiego. Na jutro przełożona została decyzja, ile wypowiedzeń i z jakich szpitali trafi bezpośrednio na biurka dyrektorów.

Najprawdopodobniej będą to dwa szpitale wojewódzkie z Rzeszowa, szpitale wojewódzkie w Przemyślu i Krośnie oraz szpitale powiatowe w Mielcu i Stalowej Woli. Najwięcej lekarzy, bo aż 130, chce odejść ze szpitala krośnieńskiego. Dziś w godz. 12.00-14.00 w woj. podkarpackim i śląskim przyjmowano tylko rzeczywiście pilne przypadki.

Już wczoraj wypowiedzenia złożyło jedenastu medyków ze szpitala w Opolu Lubelskim. To połowa tam pracujących. "Jest nas tak mało, że nawet nie musimy strajkować w formie ostrego dyżuru, bo cały czas tak pracujemy" - mówi "Dziennikowi Wschodniemu" dr Jadwiga Szubartowska, przewodnicząca Związku Zawodowego Lekarzy z Opola Lubelskiego.

W innych rejonach kraju lekarze mają podobne plany. Do dyrekcji Wojewódzkiego Szpitala w Suwałkach na Podlasiu docierały informacje, że 118 lekarzy chce złożyć wypowiedzenia. Lekarzy w szpitalach jest jeszcze mniej, bo zaczęli brać urlopy na żądanie. Dziś nie pojawili się w pracy w szpitalach w Zamościu, Biłgoraju, Puławach.W piątek strajk ma ruszyć w Lublinie. Dodatkowo w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym przy ulicy Litewskiej w Warszawie niemal wszyscy lekarze wzięli urlop. Na urlopach są również lekarze z Poznania.

O branie dni wolnych apelują organizacje lekarskie z całego kraju. Medycy mają więcej pomysłów, jak pognębić państwo. Chcą odszkodowań za tzw. misiowe. Tak nazwano pracę ponad limit 48 godzin tygodniowo. Misiowe, bo pierwszym lekarzem, który dostał odszkodowanie, był dr Czesław Miś...

Do sądu w Puławach wpłynęło już ponad 130 wniosków. W całym kraju może być ich dużo więcej.