"Warto mieć przyjaciół" - powiedział dziennikowi.pl Rutkowski. "Wiedziałem, że mogę liczyć na Annę. Kalwi i Remi też zasługują na duże podziękowania. Fajne
chłopaki. Nagrałem z nimi ostatnio teledysk do numeru <Revolution>" - mówił z zadowoleniem detektyw.
Rutkowski powiedział dziennikowi.pl, że cieszy się z wolności, bo łatwiej mu przystąpić do kontrataku na ludzi - jak to ujął - "którzy go oczerniają i pomawiają". Mówi,
że "jest sam przeciwko całemu aparatowi władzy".
Rutkowski twierdzi, że w przestępstwo próbuje go wrobić Jerzy G., pseudonim Jerry. G. miał zeznać, że Rutkowski zbiera haki na ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę. To dlatego -
według Rutkowskiego - wymiar sprawiedliwości "tak się na niego uwziął".
Rutkowski oskarżony jest o udział w nielegalnym procederze paliwowym, który prowadził Henryk M. Biznesmen z Siemianowic Śląskich sprowadzał do kraju nielegalnie paliwo i nie odprowadzał za
nie podatku. Według Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i prokuratury, Krzysztof Rutkowski pomagał Henrykowi M. w praniu pieniędzy. Skarb Państwa miał stracić przez Rutkowskiego trzy miliony
złotych.