W ostatniej chwili babcia wyrwała wnuka z pyska wielkiego kundla, uwiązanego na podwórku. Pies rzucił się na dwuletniego chłopca, który bawił się przed domem dziadków. Dziecko z dotkliwie poranioną głową walczy o życie w szpitalu.
Chłopczyk bawił się na podwórzu we wsi Karwowo koło Płocka. Niedaleko uwiązany był na łańcuchu pies. Wielki kundel zaciekawił dziecko. Kiedy malec podszedł do
zwierzęcia, to rzuciło się na niego z zębami.
Dziecko nie miało żadnych szans w starciu z o wiele silniejszą od siebie bestią. Pies kąsał jego głowę raz za razem. Szczęście w nieszczęściu, że przerażony chłopiec głośno krzyczał. Dzięki temu usłyszała go babcia, która natychmiast wybiegła z domu z pomocą.
Kobiecie udało się wyrwać wnuczka psu. Wezwała pogotowie. Stan dziecka był tak poważny, że śmigłowcem przetransportowano go do szpitala w Warszawie.
Policja wyjaśnia, dlaczego pies zaatakował i kto powinien opiekować się dwulatkiem. Wiadomo już, że zwierzę nie było szczepione, co oznacza, że malucha czeka seria bolesnych zastrzyków przeciwko wściekliźnie.
Dziecko nie miało żadnych szans w starciu z o wiele silniejszą od siebie bestią. Pies kąsał jego głowę raz za razem. Szczęście w nieszczęściu, że przerażony chłopiec głośno krzyczał. Dzięki temu usłyszała go babcia, która natychmiast wybiegła z domu z pomocą.
Kobiecie udało się wyrwać wnuczka psu. Wezwała pogotowie. Stan dziecka był tak poważny, że śmigłowcem przetransportowano go do szpitala w Warszawie.
Policja wyjaśnia, dlaczego pies zaatakował i kto powinien opiekować się dwulatkiem. Wiadomo już, że zwierzę nie było szczepione, co oznacza, że malucha czeka seria bolesnych zastrzyków przeciwko wściekliźnie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl