Dziennik Gazeta Prawana logo

Wojna z użyciem Boga

5 listopada 2007, 12:13
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Radykalizmy karmią się sobą. Co gorsza, wcale tego nie widzą. W "Europie" Krzysztof Iszkowski rozmawia z Richardem Dawkinsem, który odgrywa dzisiaj chętnie archaiczną rolę osobistego przeciwnika Pana Boga. Próbuje nas przekonać - wbrew wszystkiemu, czego dowiedzieliśmy się z burzliwej historii Zachodu - że likwidując religię, usuniemy wszelką przemoc i ograniczenia obywatelskich wolności. Istnienie Dawkinsa usprawiedliwia istnienie Marka Jurka. I na odwrót. Problem jest poważny, istnieje bowiem taka odmiana modernizacji, która utożsamiła nowoczesność ze śmiercią Boga i likwidacją każdej formy wiary religijnej. Tego typu szaleni modernizatorzy zanieśli sztandary skrajnej sekularyzacji na najdalsze peryferie Zachodu, obiecując zniszczyć tam wszelkie "religijne zacofanie", za pomocą telewizji satelitarnej nauczyć mieszkających tam ludzi myśleć racjonalnie i bez alienacji.

Te peryferie to nie tylko azjatycki islam, to także środkowy zachód Stanów Zjednoczonych, chasydzkie wspólnoty w Nowym Jorku i Jerozolimie, to także Polska, Irlandia czy Włochy z ich wyjątkowo trwałymi, kulturowymi związkami z katolicyzmem. Na wszystkich tych peryferiach archaiczny radykalizm wrogów Pana Boga podszywających się pod modernizatorów obudził antymodernizacyjny bunt osobistych przyjaciół Pana Boga. Religia znów stała się główną osią politycznego konfliktu, tak jak była nią w Europie Zachodniej przed dwustu laty, kiedy zrewoltowany lud obalał zjednoczoną polityczną władzę absolutnych monarchów i Kościoła katolickiego, wieszając przy tej okazji księży i gilotynując posągi świętych.

Może w skali globalnej nie sposób uniknąć tego powtórzenia, bo w globalnej wiosce spotkały się kultury zbyt od siebie różne, żyjące w zbyt odmiennych historycznych czasach i symbolicznych przestrzeniach. Jednak czemu ten sam idiotyczny konflikt parodiują Martin Schmitt i Maciej Giertych w Parlamencie Europejskim - instytucji, która została powołana do rzeczy nieporównanie bardziej rozumnych?

W Europie Kościół nauczył się istnieć w trochę innym obszarze niż liberalna demokracja i w nieco inny sposób niż ta czy inna prawicowa partia. Świeccy filozofowie i politycy, tacy jak Habermas czy Sarkozy, nauczyli się widzieć w religii nie śmiertelnego wroga, ale najważniejszego partnera liberalizmu. Dzisiaj jednak Dawkins i Jurek, chrześcijańscy fundamentaliści za plecami Busha i zachodnioeuropejscy nieprzyjaciele Pana Boga, cofają Zachód. Udają, że nie zrozumieli lekcji ostatnich dwóch wieków, po której religia i świecka polityka nauczyły się współistnieć.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj