Do napadu na chłopca doszło 27 lipca w pobliżu boiska szkoły podstawowej do której chodził –dziennikowi.pl powiedział rzecznik policji miasta Aberdeen, gdzie młody Polak mieszka
z mamą. Dwaj starsi chłopcy z małym bokserem na smyczy, wedle opisu Roberta trzynasto- i piętnastoletni, zagrodzili mu drogę.
Chwilę później przewrócili go na ziemię i kopali po twarzy. Dla Polaka mogło się to skończyć poważniej niż na skaleczeniach i siniakach gdyby nie interwencja przypadkowej kobiety która
odciągnęła napastników. Trafił do lokalnego szpitala, przeszedł tam badania, pozszywano go i oddano mamie.
Historię Roberta opisała wczoraj BBC. "On ma tylko 11 lat. Nikt, bez względu na kolor skóry i narodowość, nie zasługuje na takie traktowanie" - mówi znajoma rodziny młodego
Polaka, Iwona Lamb. Najgorsze jest to, że to nie pierwsza napaść na 11-letniego Roberta. W kwietniu również został pobity. I także za to, że jest Polakiem.
Jak twierdzi policja, poszukiwania napastników nadal trwają. Jeżeli będą zatrzymani, ze względu na młody wiek grozi im jedynie sąd rodzinny i ewentualna kara dla rodziców.