Dziennik Gazeta Prawana logo

Dyrektor pożegnał się ze szpitalem na koniu

5 listopada 2007, 23:13
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Nowemu wiceszefowi małopolskiego Narodowego Funduszu Zdrowia, płk Krzysztofowi Mawlichanowowi, nie brakuje ułańskiej fantazji. Kilka dni temu tuż pod oknami pacjentów Wojskowego Szpitala Klinicznego w Krakowie, gdzie do niedawna był zastępcą komendanta, poruszał się... na koniu - pisze DZIENNIK.

"Takie zachowanie nie dziwiło w średniowieczu, ale w czasach współczesnych..." - mówi płk Sławomir Marat, zastępca szefa inspektoratu wojskowej służby zdrowia. Incydentem w szpitalu jest zaskoczony wiceminister zdrowia Bolesław Piecha, któremu podlega NFZ. "To naprawdę zadziwiające. Miejsce konia jest w kawalerii, a nie w szpitalu" - podkreśla.

Płk Krzysztof Mawlichanów, który ponad tydzień temu odszedł z funkcji zastępcy szefa 5. Wojskowego Szpitala Klinicznego w Krakowie, właśnie odejściem tłumaczy swoje zachowanie. "Pożegnanie z jednostką to istotny element obyczajowości żołnierskiej. Piloci wojskowi odbywają ostatni lot, marynarze wychodzą po raz ostatni w morze. Wojskowa służba zdrowia nie ma takiej tradycji, postanowiłem więc zakończyć służbę jakimś niecodziennym akcentem" - przekonuje płk Mawlichanów.

Zdecydował dokonać ostatniego "obchodu" szpitala, dosiadając sześcioletniego wierzchowca o imieniu Lukier. Do placówki co prawda nie wjechał, ale skontrolował jej otoczenie. "Przejechałem tereny zielone szpitala w mundurze galowym z szablą i rogatywką" - opowiada z nieskrywaną dumą oficer. Podkreślił również, że koń przyjechał w specjalnym pojeździe, który zaparkował na szpitalnym parkingu. "Koń, zgodnie z przepisami, traktowany jest jako pojazd, uiściłem więc również opłatę za postój" - dodaje pułkownik.

Pracownicy szpitala opowiadają, że wyglądało to groteskowo. "Koń był bardzo przestraszony. Nie ma się co dziwić, że zanieczyścił ze strachu teren" - mówią. "Rzeczywiście pewne potrzeby fizjologiczne w tym czasie wystąpiły, ale wszystko szybko zostało posprzątane" - tłumaczy płk Mawlichanów.

Komendant szpitala płk Jan Sosnowski nie chciał mówić o sprawie. "Pewne rzeczy nie wymagają komentarza" - podkreśla. I Tłumaczy, że nie było go wówczas w szpitalu.

Jednak kariera w wojsku płk Mawlichanowa dobiegła już najprawdopodobniej końca. Nie zaproponowano mu bowiem żadnego stanowiska, co oznacza, że już niedługo odejdzie do cywila. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że na decyzje kadrowe wpłynęły inne kontrowersje wokół pułkownika. Wojskowa prokuratura garnizonowa w Olsztynie bada bowiem, czy podczas gdy Mawlichanów był szefem 108. Szpitala Wojskowego w Ełku, łamano prawo.

Nie przeszkodziło mu to w wygraniu konkursu na wiceszefa małopolskiego oddziału NFZ. "Spełnił wszystkie kryteria wymagane na stanowisku zastępcy dyrektora. Został więc zatrudniony na trzymiesięczny okres próbny, podczas którego będzie można ocenić jego pracę" - tłumaczy rzecznik małopolskiego NFZ Jolanta Pulchna.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj