"Naukowcy przygotowali miejsce do lądowania śmigłowców ratowniczych, a także pomogli w bezpiecznym przetransportowaniu rannych do szpitala" - informuje Halina Giżejewska z Zakładu Badań Polarnych i Morskich Instytutu Geofizyki PAN.
Dodaje, że polarnicy z polskiej stacji na Spitsbergenie natychmiast ruszyli na pomoc, gdy dostali sygnał o rannych Rosjanach.
"Statek <Aleksiej Maryszew> w środę po południu podpłynął zbyt blisko lodowca. Turyści robili zdjęcia, gdy nagle Hornbreen się <ocielił>, a więc od czoła oderwały się zwały lodu" - mówią polarnicy.
Na szczęście ogromna fala - która powstała, gdy bryły lodu spadły do morza - nie zmyła nikogo z pokładu. Jednak kilka osób miało połamane ręce i nogi.
Akcja ratownicza trwała kilka godzin. Na pomoc Rosjanom ruszyli nie tylko Polacy, ale i Norwegowie.