Gdyńska drogówka zatrzymuje do kontroli poloneza. Chwilę wcześniej mundurowi widzieli, jak auto jedzie po drodze wężykiem. No i faktycznie - kierowca trzeźwy nie jest. Alkohol czuć od niego z daleka - relacjonuje "Fakt".
Policjanci chcą od niego dokumenty. Ten nie chce pokazać. Pytają o personalia. Milczy. "Panie kierowco, będą problemy" - mówią mundurowi. Kierowca zastanawia się chwilę. "Jacek H. jestem, 21 lat" - mówi.
W końcu wszyscy jadą na posterunek. Wszystko wygląda na rutynową sprawę z pijanym kierowcą. Nikt nie spodziewał się takiego zakończenia.
"W trakcie kontroli mężczyzna okazał się... kobietą" - relacjonuje Donata Kozieniec z Komendy Miejskiej Policji w Gdyni. Okazało się, że to nie jest żaden Jacek H. Przed policjantami stoi 23-letnia Justyna C.
Wtedy zatrzymana wreszcie podaje swoje prawdziwe dane. Policjanci przecierają oczy ze zdumienia. Okazuje się, że Justyna "zrobiła się na chłopaka" - szmatami owinęła klatkę piersiową. Do tego chłopięca fryzura, ręce na boki, pochylony chód, w ustach mocny papieros. Spodnie od dresu i piłkarska koszulka. Na pytanie policjantów, po co to wszystko, odpowiada: "Taka już jestem. I tyle".
Nie zmienia to faktu, że do zarzutów jazdy po pijanemu dojdzie jeszcze podanie fałszywych danych. A to się może skończyć nawet pięcioma latami za kratkami.