Dziennik Gazeta Prawana logo

Ważą się losy zabójcy z łódzkiego biura PiS

7 stycznia 2011, 10:52
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
W piątek zakończyła się czterotygodniowa obserwacja sądowo-psychiatryczna Ryszarda C., który w łódzkiej siedzibie PiS zastrzelił Marka Rosiaka i ranił nożem drugiego pracownika. Opinia biegłych dot. poczytalności podejrzanego ma być znana w ciągu kilkunastu dni.

Jak poinformował PAP rzecznik prasowy Zakładu Karnego nr 2 w Łodzi Waldemar Grabski, Ryszard C. w piątek rano opuścił oddział psychiatryczny szpitala więziennego, gdzie przebywał od 10 grudnia. Został przewieziony ponownie do Aresztu Śledczego w Piotrkowie Trybunalskim.

O obserwacji psychiatrycznej 63-letniego Ryszarda C. zdecydował pod koniec listopada Sąd Okręgowy w Łodzi na wniosek łódzkiej prokuratury. Śledczy uznali, że jest ona konieczna, bowiem biegli psychiatrzy i psycholog, po jednorazowym badaniu, nie byli w stanie ocenić, czy mężczyzna był poczytalny w chwili zbrodni.

Podejrzany osadzony został w monitorowanej 24 godziny na dobę, jednoosobowej celi. Był ściśle nadzorowany, bowiem ma kategorię "N", czyli szczególnie niebezpiecznego. W trakcie obserwacji poddany został specjalistycznym badaniom.

Biegli uznali, że nie ma potrzeby przedłużania obserwacji, bowiem cztery tygodnie - ich zdaniem - były wystarczające do poddania Ryszarda C. badaniom sądowo-psychiatrycznym. Końcowa opinia biegłych nt. stanu zdrowia psychicznego podejrzanego ma być znana za kilkanaście dni.

W łódzkim sądzie jest już wniosek prokuratury o przedłużenie do 30 kwietnia aresztu dla Ryszarda C.; obecny okres aresztowania upływa 19 stycznia. Do 30 kwietnia przedłużone zostało także śledztwo w sprawie zbrodni w łódzkiej siedzibie PiS.

Według prokuratury większość materiału dowodowego w tej sprawie została już zgromadzona. Śledczy mają już zeznania świadków i wyniki większości zleconych ekspertyz kryminalistycznych, m.in. informatycznej laptopa Ryszarda C., balistycznej, daktyloskopijnych, pisma ręcznego czy badania telefonu komórkowego podejrzanego.

Materiał dowodowy - zdaniem prokuratury - wymaga jednak jeszcze nieznacznego uzupełnienia przede wszystkim o wyniki badań sądowo-psychiatrycznych dotyczących poczytalności podejrzanego, końcową ocenę obrażeń doznanych przez pokrzywdzonego, który przeżył, oraz badania zabezpieczonego monitoringu. To ostatnie ma służyć ustaleniu, gdzie Ryszard C. bywał przed zabójstwem. Jest to głównie monitoring miejski z Łodzi i Warszawy, hoteli, czy miejsc, gdzie wypłacał pieniądze z bankomatów.

Z ustaleń śledztwa wynika, że w chwili popełnienia zbrodni Ryszard C. był trzeźwy i nie był pod wpływem środków odurzających. Dotychczasowe ustalenia nie wskazują, że współdziałał z innymi osobami. Łódzka prokuratura nadal bada, gdzie Ryszard C. przebywał po wymeldowaniu się z Częstochowy, a przed zabójstwem w Łodzi. Wiadomo, że był m.in. w Łodzi, w Warszawie, w okolicach tych miast i Częstochowy.

Śledczy nadal nie ujawniają, czy mężczyzna był - poza łódzkim biurem PiS - w innych biurach poselskich, czy siedzibach partii. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że przed zabójstwem mógł być dwukrotnie w łódzkiej siedzibie PiS. Prokuratorzy nadal nie chcą mówić o stanie zdrowia podejrzanego i odnieść się do informacji o jego rzekomej chorobie nowotworowej. Ryszard C. sam miał mówić podczas przesłuchania przez policjantów, że jest chory na raka.

Ryszard C. wtargnął do łódzkiej siedziby PiS 19 października ub. roku. Zaatakował znajdujące się tam osoby. Zastrzelił Marka Rosiaka, męża b. wiceprezydent Łodzi, asystenta europosła Janusza Wojciechowskiego. Później - jak ustalili śledczy - strzelił do 39-letniego asystenta posła Jarosława Jagiełły - Pawła Kowalskiego; gdy chybił, zaatakował go paralizatorem i ranił nożem. Świadkowie tragedii twierdzą, że krzyczał, iż chciał zabić Jarosława Kaczyńskiego i "powystrzelać pisowców".

Po zatrzymaniu Ryszard C. usłyszał zarzuty zabójstwa i usiłowania zabójstwa z użyciem broni palnej. Zdaniem śledczych motywem ataku była przynależność partyjna obu ofiar. Podejrzany przyznał się do zarzucanych mu czynów, ale odmówił składania wyjaśnień i odpowiedzi na pytania. Został aresztowany na trzy miesiące. Za te zbrodnie grozi mu dożywocie. Kilka tygodni później w areszcie śledczym prokurator przedstawił mu dodatkowy zarzut posiadania broni palnej oraz amunicji bez wymaganego zezwolenia. Za to grozi mu do ośmiu lat więzienia.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj