Na zakup tego typu odzieży, która przez kilka sekund potrafi chronić przed temperaturą w granicach 700-800 stopni Celsjusza, zdecydowały się wszystkie trzy największe spółki węglowe.

Reklama

W Katowickim Holdingu Węglowym (KHW), który jako pierwszy od jesieni 2009 r. testował żaroodporną bieliznę, kupiono już 550 kompletów, a w marcu liczba ta wzrośnie do tysiąca. Jastrzębska Spółka Węglowa (JSW) kupi wkrótce 700 kompletów, a Kompania Węglowa (KW) przymierza się do zakupu 3 tys. kompletów.

Testy specjalnej bielizny z włókna aramidowego, na którą składają się podkoszulki z długim rękawem oraz spodenki, rozpoczęto po katastrofie w należącej do KHW kopalni Wujek-Śląsk w Rudzie Śląskiej, gdzie we wrześniu 2009 r. po wybuchu metanu zginęło 20 górników, a kilkunastu zostało ciężko poparzonych.

"Po fazie testów musieliśmy rozpisać przetarg na zakup tego typu bielizny. Obecnie wchodzi ona do użytku na stanowiskach szczególnie narażonych na niebezpieczeństwo, np. zapalenia i wybuchu metanu. 550 kompletów już jest, w marcu będzie ich w sumie ponad tysiąc" - powiedział w poniedziałek PAP Wojciech Jaros z działu komunikacji KHW.

W ślady holdingu poszła JSW. Od kilku miesięcy w należącej do niej kopalni Budryk odzież testowało 40 górników. Po testach zdecydowano, że do końca marca spółka kupi 700 kolejnych kompletów, dla pracowników wszystkich kopalń JSW.

Reklama

"Będzie to kolejny etap testowania odzieży przez naszych pracowników. Testy potrwają około sześciu miesięcy, później zbierzemy opinie i zdecydujemy o ewentualnym zakupie kolejnej partii odzieży żaroodpornej" - poinformował w poniedziałek szef BHP w JSW, Witold Kosiorek.



W kopalni Budryk zdania górników na temat odzieży były podzielone. Ankieta wykazała, że mniej więcej połowa testujących oceniła bieliznę pozytywnie, pozostałym nie podobało się m.in. to, że bielizna zbyt przylega do ciała, co zdecydowanie obniża komfort pracy. Przedstawiciele JSW zapewniają, że uwagi górników będą uwzględniane przy kolejnych zakupach odzieży.

Decyzję o zakupie żaroodpornej bielizny podjęła również największa górnicza firma - Kompania Węglowa, której górnicy w ostatnich miesiącach przetestowali ok. sto kompletów. Jeszcze w tym roku Kompania chce kupić kolejne 3 tys. kompletów.

"Rozpoczęliśmy już procedurę związaną z tym zakupem. Liczymy, że uda się ją jak najszybciej zakończyć i wprowadzić tego typu odzież do bardziej powszechnego użytku. W pierwszej kolejności chcemy wyposażyć w nią ratowników górniczych" - powiedział PAP rzecznik Kompanii, Zbigniew Madej.

Z danych Katowickiego Holdingu Węglowego, który kupił bieliznę jako pierwszy, wynika, że jeden komplet takiej odzieży kosztuje ok. 200 zł brutto. Przedstawiciele spółek nie mają jednak wątpliwości, że warto ponieść dodatkowe koszty dla zwiększenia bezpieczeństwa pracowników.

Tkanina z z włókien aramidowych, o własnościach niepalnych, przez 3-5 sekund wytrzymuje temperaturę w granicach do tysiąca (praktycznie 700-800) stopni Celsjusza. Bielizna z takich włókien nie topi się ani nie pali, lecz kruszy. Pozwala to ochronić ciało przed bezpośrednim działaniem ewentualnego gorącego podmuchu czy płomienia, ograniczając zakres możliwych oparzeń.

Bieliznę testowali przede wszystkim górnicy zatrudnieni przy ścianach wydobywczych, w miejscach o temperaturze przekraczającej często 28 stopni i wilgotności powyżej 70 proc. Oceniano m.in. odporność odzieży na uszkodzenia wynikające z warunków pracy, wygodę użytkowania, nieograniczanie swobody ruchów oraz komfort użytkowania. Testy w większości wypadły pozytywnie.