Dziennik Gazeta Prawana logo

Paweł Miter jest nieuchwytny dla prokuratury? "To nonsens"

18 września 2012, 10:52
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Paweł Miter, fot. kanał mmWrocław
Paweł Miter, fot. kanał mmWrocław/YouTube
Dwa lata prokuratura Wrocław Stare Miasto usiłuje ustalić, gdzie mieszka Paweł Miter, najgłośniejszy prowokator ostatnich miesięcy - podała "Gazeta Wrocławska". Człowiek, który poważnie namieszał w sprawie Amber Gold, miał zeznawać jako świadek. On sam twierdzi, że zeznania złożył, a przed śledczymi wcale się nie ukrywa.

Wszystko dotyczy sprawy, której początek sięga 2010 roku. Wtedy do prokuratury zgłosiła się dziennikarka, która opowiedziała o znalezisku, na które przechodzień natrafił na placu Kościuszki we Wrocławiu. Były to dokumenty bankowe, pochodzące z działu windykacji Eurobanku.

Dokumenty trafiły z powrotem do banku, który chciał się jednak skontaktować ze znalazcą - zdaniem "Gazety Wrocławskiej" bezskutecznie. Zdaniem prokuratury, był nim właśnie Paweł Miter, wówczas były już pracownik Eurobanku. Odnalezione dokumenty miały dotyczyć prowadzonych przez niego spraw. 

Inaczej tę sprawę przedstawia sam Miter.- mówi w rozmowie z "Gazetą Wrocławską". Zapewnia, że to nie on był owym "przechodniem" i podkreśla, że do zaginionych dokumentów - poza nim - dostęp miało 120 innych osób.

Tymczasem śledztwo w tej sprawie jest zawieszone od listopada 2010 roku. Prokuratura tłumaczy, że chciała przesłuchać Pawła Mitera jako świadka. Do tej pory nie udało się jej jednak ustalić jego adresu zamieszkania.

Sam Paweł Miter po opublikowaniu artykułu w "Gazecie Wrocławskiej" napisałna Twitterze:

O Pawle Miterze zrobiło się głośno, kiedy w listopadzie 2010 roku napisał do TVP maila, w którym podszył się pod prezydenckiego ministra Jacka Michałowskiego i sam zarekomendował się do pracy w telewizji. Skandal wybuchł, gdy okazało się, że ten 25-letni wówczas absolwent politologii pracę dostał. 

Teraz jednak Miter mocno namieszał w sprawie Amber Gold. To on stał bowiem za telefonami do prezesa Sądu Okręgowego Gdańsku, w którym podszył się pod asystenta Tomasza Arabskiego, ministra w kancelarii premiera, i wypytywał o sędziów ze składu orzekającego ws. aresztu dla szefa Amber Gold, Marcina P.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Gazeta Wrocławska
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj