Jeśli spojrzeć na statystyki samobójstw w armii, polscy wojskowi wydają się odporni psychicznie. W 2012 r. w wyniku samobójstw zmarło jedenastu – wynika z danych, które MON udostępniło DGP. Biorąc pod uwagę, że w całych siłach zbrojnych (żołnierze zawodowi, kandydaci na żołnierzy zawodowych oraz Narodowe Siły Rezerwowe) służyło w tym czasie 105,4 tys. osób, to liczba samobójstw na 100 tys. mundurowych wynosi 10,4. Podobny współczynnik obowiązuje dla reszty społeczeństwa.

Reklama

Choć w polskiej armii samobójstwa popełnia zdecydowanie mniej żołnierzy niż np. w armii USA, to MON nie wie, co się dzieje z weteranami, którzy mundur zrzucają. A badania zza oceanu czy z Wielkiej Brytanii pokazują, że ci, którzy opuszczą szeregi armii, popeniaj samobójstwa dużo częściej niż inne osoby. Częściej ulegają również zaburzeniom psychicznym, nie radzą sobie z wyniszczającymi uzależnieniami.

W armii USA współczynnik ten systematycznie rośnie i w pierwszej połowie roku osiągnął niepokojącą liczbę 29 na 100 tys. mundurowych (dla porównania wśród cywilów w podobnej grupie wiekowej wyniósł 18,5).

Dane „The American Journal of Public Health” pokazują, że ryzyko popełnienia samobójstwa przez amerykańskiego weterana jest dwa razy wyższe niż dla reszty społeczeństwa. Jeśli ma on mniej niż 25 lat, to wzrasta nawet czterokrotnie. Z kolei profesor Nav Kapur z Centrum Prewencji Samobójstw (The Centre for Suicide Prevention) przebadał weteranów z armii brytyjskiej. W grupie wiekowej poniżej 24. roku życia ryzyko samobójstwa u byłych żołnierzy jest trzy razy większe niż u ich rówieśników. Co pocieszające wśród starszych weteranów spada ono znacząco i nie różni się od reszty społeczeństwa.

W Polsce nikt nie zbiera i nie analizuje danych w tym aspekcie. – Monitorowanie potrzeb weteranów po odejściu ze służby realizowane jest w ramach funkcjonującego w MON systemu opieki i możliwe jest tylko po wyrażeniu przez nich pisemnej zgody na przetwarzanie danych osobowych – odpowiada kmdr Janusz Walczak, dyrektor departamentu prasowo-informacyjnego MON. – Bez tej zgody zbieranie jakichkolwiek spersonalizowanych danych jest łamaniem ustawy o ochronie danych. Ministerstwo dokłada wszelkich starań, aby weterani w trakcie i po powrocie z misji byli otoczeni możliwie najpełniejszą opieką (wliczając w to opiekę psychologiczną). Poświadczeniem wzmożonej aktywności resortu na tym polu jest sama ustawa o weteranach, która wykracza poza dotychczasowe ramy, tworząc skuteczny system opieki i profilaktyki – przekonuje MON.

Takie twierdzenie nie przekonuje prof. Stanisława Ilnickiego z Kliniki Psychiatrii i Stresu Bojowego Wojskowego Instytutu Medycznego. – Jesteśmy zaangażowani w zagraniczne misje. Ale zdecydowanie za mało dbamy o zdrowie psychiczne żołnierzy, którzy z tych misji wracają – mówi prof. Ilnicki. – Brakuje nam takiego systemu monitorowania stanu zdrowia psychicznego uczestników misji, jaki funkcjonuje w niektórych armiach sojuszniczych, np. w Holandii, państwach skandynawskich czy USA. Zupełnie nie wiemy np., co się dzieje z weteranami po odejściu z wojska, jak wygląda ich sytuacja rodzinna, dlaczego niektórzy wchodzą w konflikt z prawem lub popełniają samobójstwo – dodaje. W USA specjalna komórka departamentu obrony monitoruje nawet bezrobocie wśród byłych żołnierzy.

O to, czy wiadomo coś o kondycji życiowej żołnierzy, spytaliśmy także Tomasza Kloca, prezesa Stowarzyszenia Rannych i Poszkodowanych w Misjach Poza Granicami Kraju. – Nie zbieramy danych dotyczących dalszych losów i samobójstw weteranów. Nie mamy na to sił i środków. Ale osobiście znałem kilku byłych wojskowych, którzy niedawno odebrali sobie życie – podsumowuje Kloc.