Chodzi o zdarzenie jeszcze z 2012 roku, które miało miejsce podczas ekshumacji jednej z ofiar katastrofy prezydenckiego samolotu w Smoleńsku.

Podczas, gdy kilkadziesiąt osób, w tym m.in. przedstawiciele PiS, demonstrowało przed murem cmentarza na Powązkach, Grzegorz B. postanowił dostać się na jego na teren. Chciał udokumentować ekshumację, jak przekonywał. Podczas szamotaniny reżyser miał uderzyć policjanta.

Jeden z zarzutów mówi także m.in. o wdarciu się na teren cmentarza grodzonego murem i zabezpieczonego przez funkcjonariuszy policji oraz Żandarmerii Wojskowej.  Reżyser nie przyznaje się do winy. 

To kolejne śledztwo - jest w toku - w sprawie Grzegorza B. Mowa jest także m.in. o publicznym nawoływaniu do popełnienia zbrodni na dziennikarzach.

Grzegorz B. to autor filmów dokumentalnych m.in. o związkach Lecha Wałęsy z SB. Sądom jest dobrze znany, po tym jak np. w 2008 roku przegrał proces wytoczony przez językoznawcę Jana Miodka - reżyser zarzucił mu współpracę z SB.

Głośno było także o Grzegorzu B., kiedy w 2011 roku mówił o nieżyjącym już arcybiskupie Józefie Życińskim, jako o kłamcy i łajdaku.