Dziennik Gazeta Prawana logo

Terroryści byli w Polsce podczas Euro 2012. Nikt ich nie niepokoił

Dworzec centralny w Warszawie
Dworzec centralny w Warszawie/Shutterstock
Części bomby, która zabiła w Bułgarii 7 osób, przyjechały pociągiem z Warszawy

Islamscy terroryści, którzy w 2012 r. zabili w Burgas pięciu izraelskich turystów i bułgarskiego kierowcę (muzułmanina), przyjechali na miejsce ataku pociągiem z Polski, mając przy sobie elementy bomby. Taką informację podał wczoraj sofijski dziennik „Trud”, powołując się na źródła w miejscowej prokuraturze.

Pociąg międzynarodowy z 33-letnim Meliadem Farahem i 25-letnim Hassanem El Hajjem Hassanem na pokładzie – obywatelami odpowiednio Australii i Kanady – wyruszył z Warszawy 28 czerwca 2012 r. Tego samego dnia w polskiej stolicy na Stadionie Narodowym odbył się półfinał piłkarskich mistrzostw Europy Niemcy – Włochy. Innymi słowy powiązani najpewniej z Hezbollahem terroryści zdołali dostać się do Polski (być może samolotem) i z niej wyjechać, mimo że wszystkie nasze służby były postawione w stan najwyższej gotowości.

O europejskim śladzie mówił tuż po zamachu ówczesny premier Bułgarii Bojko Borisow. Prawicowy polityk stwierdził niecały tydzień po ataku, że zamachowcy przyjechali do Bułgarii bezpośrednio z jednego z państw należących do strefy Schengen. Bułgaria wciąż znajduje się poza strefą. Borisow nie wspomniał jednak, że może chodzić o Polskę. Prokuratura Generalna w Warszawie z kolei potwierdziła w rozmowie z PAP, że polska strona w zeszłym roku udzielała Bułgarom pomocy prawnej w sprawie zamachu.

Dziennikarka śledcza „Trudu” Marija Kechajowa pisze, że części niezbędne do budowy bomby, w tym detonator, były najpewniej ukryte w elementach budowy wagonu. Poza nimi do Bułgarii przywieziono też radio, które miało posłużyć do zdalnego odpalenia ładunku. Jeden z podróżujących przez Polskę mężczyzn miał złożyć bombę po przybyciu na miejsce, drugi zajął się logistyką – przygotował niezbędne mapy, wynajmował mieszkania i samochód marki Renault Clio, posługując się przy tym sfałszowanymi amerykańskimi dokumentami.

Zamachu 18 lipca dokonał ostatecznie trzeci mężczyzna o nieustalonej tożsamości, który zresztą w nim zginął. Hassan El Hajj Hassan i Meliad Farah w chwili ataku przebywali już najpewniej w Libanie. Służby specjalne Bułgarii i Izraela podejrzewają, że atak został zorganizowany przez libański Hezbollah, organizację wspieraną przez reżim w Iranie. Ślady od początku prowadziły właśnie do niej. Do ataku doszło dokładnie w 18. rocznicę zamachu w Buenos Aires, w którym przeprowadzony w podobny sposób atak Hezbollahu na żydowski gmach zabił 86 osób.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Michał Potocki
Michał Potocki
Dziennikarz i redaktor DGP. Zawodowo zajmuje się tematyką światową, zwłaszcza państwami Europy Wschodniej
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraTerroryści byli w Polsce podczas Euro 2012. Nikt ich nie niepokoił »
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj