Na zdjęciu 5-latek na wózku trzyma plakat z napisem: . To zadziałało.
Podobnie było z 2-letnim Szymkiem. Na jego chemioterapię w Londynie rodzice zebrali pieniądze w ciągu kilku tygodni. - - mówi Katarzyna Piętko. - - mówi mama Szymka. Teraz zbierają na trzecią, ostatnią chemię. W kraju lekarze mogliby tylko usunąć chore oko.
Obie zbiórki przeprowadzane były w serwisie Siepomaga.pl, który w ciągu czterech lat istnienia pomógł już ponad 660 osobom - łącznie zebrano na nim 4,7 mln zł w 109 tys. przelewów od internautów. - - tłumaczy Agnieszka Nowik z fundacji Siepomaga.pl. Darczyńców zarejestrowanych w serwisie z własnymi kontami jest dziś 27 tys., ale kilka razy więcej wpłaca anonimowo.
Taka e-charytatywność jest na świecie coraz popularniejsza - bo łatwa, szybka, można przekazywać nawet drobne sumy. A obdarowywani już po sfinansowanej przez internautów operacji, nakarmieniu psów czy wyposażeniu domu pokazują w sieci, jak ta pomoc poprawiła ich byt. E-charytatywność ma już całkiem długą historię. W 2000 r. przenieść ją do internetu postanowiła Zarine Kharas, pracowniczka londyńskiego City. Uruchomiła JustGiving.com, pierwszą na świecie platformę internetową do zbierania pieniędzy na rzecz organizacji pozarządowych. Obliczyła, że zebranie 100 dol. kosztuje w realu 25 dol. W sieci - zaledwie kilka.
Za pośrednictwem dwóch największych serwisów tego typu Justgiving (z Wielkiej Brytanii) i JustGive.org (ze Stanów Zjednoczonych) internauci łącznie przelali już setki milionów dolarów. Działają one na zasadzie crown fundingu, czyli internetowych zbiórek publicznych, w których drobne wpłaty od wielu ludzi pozwalają wspólnie uzbierać pieniądze na konkretny, w tym wypadku charytatywny cel.
LICZBY
42 proc. internautów pomaga przez klikanie w baner lub link
419 791 posiłków wydano w 2012 r. dzięki akcji "Pajacyk"
4,7 mln zł zebrał w 4 lata Siepomaga.pl na pomoc dla chorych