Dziennik Gazeta Prawana logo

Meksykańscy marynarze odpierają zarzut. "To nie my zaatakowaliśmy"

20 sierpnia 2013, 10:47
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Załoga żaglowca "Cuauhtemoc" w Gdyni
Meksykańscy marynarze odpierają zarzut. "To nie my zaatakowaliśmy"/Newspix
Meksykańscy marynarze odpierają zarzut, że to oni pierwsi zaatakowali na plaży w Gdyni. Twierdzą też, że nie mieli przy sobie ostrych narzędzi. Tymczasem w mediach pojawiały się informacje, że kibice zaatakowali marynarzy, bo jeden z Meksykanów uderzył kobietę.

Reporterka Radia Gdańsk dotarła do żeglarzy z "Cauhtemoc", którzy brali udział w niedzielnej bójce na gdyńskiej plaży. Nie chcieli mówić do mikrofonu. Swoją wersję opowiadają nieoficjalnie. Drugi kapitan żaglowca "Cauhtemoc" Pedro Mata Cervantes w rozmowie z Anitą Kobylińska potwierdza ich wersję.

Zna tylko jedną wersję - od swoich marynarzy i tylko ta go interesuje. Wynika z niej, że marynarze nikogo nie zaczepiali i zostali zaatakowani bez powodu. Kapitan twierdzi, że żeglarze grali w piłkę, próbując mile spędzić czas, gdy zostali zaatakowani - najpierw w sposób werbalny. Zakończyło się na silnych uderzeniach. - mówi Cervantes.

Kapitan dementuje też pogłoski o tym, że któryś z członków załogi miał przy sobie nóż i zranił jednego z kibiców.

- zapewnia Pedro Mata Cervantes.

Kapitan powiedział, że w bójce na plaży udział wzięło około 60 osób z załogi meksykańskiego żaglowca. Dodał również, że mimo całego zajścia nie pamięta kraju, w którym "Cuauhtemoc" został przyjęty lepiej, niż w Polsce. Do incydentu doszło w niedzielę na plaży w Gdyni. Kibice Ruchu Chorzów starli się z żeglarzami ze statku "Cauhtemoc". Do tej pory nie rozstrzygnięto, kto sprowokował zajście. Doniesienia w tej sprawie są sprzeczne.

Na razie zatrzymano trzech Polaków. Dwaj z nich przebywają w areszcie, jeden, zidentyfikowany na podstawie nagrań z monitoringu, został zatrzymany w Rudzie Śląskiej i został przetransportowany do Gdyni, gdzie zostanie przesłuchany. Zatrzymani prawdopodobnie usłyszą zarzut pobicia i udziału w zbiegowisku. Grozi za to pięć lat więzienia.

MSW zapowiedziało bezwzględną walkę z pseudokibicami. Bartłomiej Sienkiewicz nie przebiera w słowach i mówi o konieczności socjalizacji tej grupy. Minister uważa, że grupy pseudokibiców stają się coraz większym zagrożeniem dla porządku publicznego i należy je separować od pozostałych obywateli. Szef MSW stwierdził, że mamy do czynienia ze zdziczeniem części polskich obywateli i jedynym skutecznym lekarstwem na to jest skuteczna resocjalizacja.

Odnosząc się do zajścia na plaży w Gdyni, minister Sienkiewicz podkreślił, że w jego ocenie czas reakcji policji na zdarzenia był prawidłowy. Dodał, że oczekuje wyjaśnień, dlaczego grupa pseudokibiców Ruchu Chorzów znalazła się na plaży i nie była eskortowana przez policję.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło IAR
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj