Dyżurny ruchu ze Starzyn: Halo. Tor pierwszy dla pendolino wolny? W Sprowie odbiera jego kolega: Halo. Potwierdzam, wolny. Potem to samo na odcinku ze Sprowy do Kozłowa. Właśnie tak może wyglądać za rok przejazd pociągów Pendolino, za które Polska zapłaci 2,7 mld zł, linią łączącą Centralną Magistralę Kolejową z Krakowem. To zaprzeczenie automatyki kolejowej dużych prędkości. Cofamy się do czasów kapitana Klossa - mówi nasz informator.

Reklama

Powód: zainstalowany tam komputerowy system urządzeń sterowania ruchem MOR-3 od 2011 r. nie uzyskał świadectwa zgodności z typem wydawanego przez Urząd Transportu Kolejowego. Specjaliści stwierdzili, że w tej sytuacji te urządzenia mogą być używane tylko w charakterze pomocniczym. Ruch jest tu prowadzony z wykorzystaniem systemu MOR-3, samoczynnej blokady liniowej i sygnałów na semaforach. Z powodu braku potwierdzenia zgodności z typem wprowadziliśmy dodatkowe zabezpieczenia w postaci telefonicznego zapowiadania pociągów - potwierdza Mirosław Siemieniec, rzecznik PKP PLK.

To nie powinno mieć wpływu na czas przejazdu. Ale roczny koszt pięciu etatów na posterunku Sprowa - który byłby bezobsługowy, gdyby urządzenia sterowania ruchem działały bez zarzutu - to 220 tys. zł. Na dodatek to będzie jedyny taki odcinek na planowanej trasie pendolino, które mają zacząć kursować w grudniu 2014 r. PKP PLK i producent podjęli decyzję o przyjęciu do eksploatacji systemu bez informowania UTK. Podczas kontroli stwierdziliśmy nieprawidłowości. Zaleciliśmy producentowi podjęcie działań w celu zapewnienia bezpiecznego prowadzenia ruchu - mówi Katarzyna Rud, rzeczniczka UTK.

Miejsce jest szczególne, bo w marcu 2012 r. to właśnie tutaj - pod Szczekocinami - doszło do katastrofy, w której zginęło 16 osób, a 57 zostało rannych. Komisja badania wypadków analizowała pod tym względem rolę urządzeń MOR-3, jednak wykluczyła ich związek z tragedią.

Od czasu zakończenia prac przez komisję wznowiliśmy rozmowy z UTK w celu uzyskania potwierdzenia zgodności z typem. Mamy w tej sprawie pozytywne opinie, m.in. Instytutu Kolejnictwa. Tylko miejscowy oddział UTK ma w tej sprawie odmienne zdanie - twierdzi prezes Kombudu Kazimierz Frąk. Według niego takie same systemy Kombudu działają w 10 innych miejscach. Sęk w tym, że nie ma dwóch identycznych konfiguracji urządzeń kolejowych. Według naszych ustaleń w rejonie Szczekocin sprzeciw UTK budzi zestawienie systemu Kombudu z opartymi na fotokomórce licznikami osi firmy Frauscher.

Sprawa wyszła na jaw przy okazji przetargu na ETCS (europejski system umożliwiający bezpieczną jazdę z dużymi prędkościami) na 40-kilometrowej odnodze CMK do Krakowa Psary - Kozłów. PKP mają problem, bo ETCS powinien tu współpracować z MOR-3 (działa jako nakładka). To właśnie z powodu niejasnego statusu urządzeń Kombudu oferenci złożyli aż 145 pytań, a termin otwarcia ofert został przesunięty. Jak potwierdziliśmy, bez prawidłowo działających urządzeń MOR-3 nie będzie zgody na dopuszczenie ETCS do użytkowania.

PLK zapowiedziały, że wyegzekwują od Kombudu uzyskanie potwierdzenia zgodności. Zarządca torów zatrzymał już towarzyszącą umowie gwarancję bankową i nie wyklucza jej uruchomienia. Kwota gwarancji nie została ujawniona. W PLK liczą na to, że w ciągu najbliższego roku – do inauguracji Pendolino – potrzebny dokument uda się uzyskać. UTK podtrzymuje, że nie zgadza się brać odpowiedzialności za system w obecnym kształcie.