Dziennik Gazeta Prawana logo

Dzieci z in vitro naznaczone urzędniczą bruzdą

17 września 2015, 06:40
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
In vitro
In vitro/Shutterstock
Już niebawem informacja o tym, że ktoś przyszedł na świat dzięki metodzie sztucznego zapłodnienia, znajdzie się w wewnętrznych systemach Urzędu Stanu Cywilnego. Dostęp do tych danych będzie miało kilka tysięcy urzędników. A także sami zainteresowani po ukończeniu 18. roku życia.

Obowiązek uznawania ojcostwa będzie dotyczył tylko tych sytuacji, kiedy dziecko urodzone z in vitro było zarazem adoptowane genetycznie. To znaczy materiał genetyczny (zarodek czy też komórka) pochodził od dawcy.

Od listopada zacznie obowiązywać ustawa o leczeniu niepłodności podpisana przez Bronisława Komorowskiego. W założeniu ma ona ucywilizować rynek in vitro w Polsce. Jak jednak zwracają uwagę kierownicy urzędów stanu cywilnego, ślad o przeprowadzonym zabiegu znajdzie się także w prowadzonych przez nich rejestrach. Ustawa zobowiązuje ich bowiem do gromadzenia w tzw. rejestrze uznań „informacji, że oświadczenie konieczne do uznania ojcostwa zostało złożone przed przeniesieniem do organizmu kobiety komórek rozrodczych”. – Mówiąc prościej: jak teraz mamy procedurę w postaci uznania ojcostwa, tak wkrótce, w przypadku metody in vitro, dojdzie jeszcze uznanie samego zarodka – tłumaczy nam kierownik jednego z warszawskich USC.

Zgodnie z nowymi regulacjami, jeżeli dziecko się urodzi, to „protokół jest dołączany do akt zbiorowych aktu urodzenia i podlega udostępnieniu na wniosek osoby, której akt dotyczy, po osiągnięciu przez nią pełnoletności lub na żądanie sądu”. Tak więc – jak wyjaśniają nam kierownicy USC – od listopada w rejestrach stanu cywilnego, oprócz informacji typu PESEL dziecka czy miejsce urodzenia, będzie ślad dotyczący metody poczęcia. –– dodaje nasz rozmówca.

Dla części pracowników USC bardziej niepokojące jest także to, ile osób będzie miało dostęp do tak wrażliwych danych. Od marca funkcjonuje centralny System Rejestrów Państwowych, do którego podpięte są wszystkie gminy i urzędy stanu cywilnego w kraju. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych nie odpowiedziało nam na pytanie, ilu urzędników może mieć wgląd w te dane. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że dostęp do aplikacji Źródło, służącej do obsługi państwowych rejestrów, ma ok. 15 tys. osób. Natomiast o tym, jak głęboko w dane może wejrzeć konkretny urzędnik, decydują wójt, burmistrz, prezydent miasta lub wyznaczony przez nich administrator lokalny. – – dodaje jeden z naszych rozmówców.

Rzeczniczka MSW Małgorzata Woźniak uspokaja. wyjaśnia. I dodaje, że przed uruchomieniem system był przetestowany pod kątem bezpieczeństwa m.in. przez ABW.

Zdaniem Anny Krawczak ze stowarzyszenia Nasz Bocian włączenie informacji o in vitro do rejestrów USC będzie miało istotne skutki społeczne. – Takie rozwiązania wprowadzono, aby uniemożliwić samotnym kobietom oraz parom jednopłciowym posiadanie dziecka metodą in vitro. Ma to zagwarantować, że ojciec nie będzie osobą nieznaną – tłumaczy. A resort zdrowia rozszerza ten argument: chodzi głównie o zabezpieczenie praw dziecka. Tak, aby miało ojca, który będzie zobowiązany do opieki nad nim. Choćby finansowej. ©?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj