Dziennik Gazeta Prawana logo

Samir S. usłyszał wyrok dożywocia za zabójstwo trzyosobowej rodziny z Gdańska

29 marca 2016, 15:16
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Oskarżony Samir S., na sali Sądu Okręgowego w Gdańsku
Oskarżony Samir S., na sali Sądu Okręgowego w Gdańsku/PAP
Dożywocie i pozbawienie praw publicznych na 10 lat - na taką karę Sąd Okręgowy w Gdańsku skazał w poniedziałek Samira S. za zabójstwo trzyosobowej rodziny z Gdańska, w tym 16-miesięcznego dziecka. Rosjanin będzie mógł ubiegać się o warunkowe przedterminowe zwolnienie dopiero po 35 latach więzienia. Wyrok nie jest prawomocny.

Sąd orzekł też, że oskarżony ma zapłacić dla czterech osób związanych rodzinnie z ofiarami po 50 tys. zł zadośćuczynienia. Sąd przyznał, że ogłoszony wyrok oparł głównie na podstawie zeznań funkcjonariuszy policji, którym Samir S. tuż po zatrzymaniu opowiedział, co się stało w mieszkaniu małżeństwa K.

– powiedział sędzia Robert Studzienny. Dodał, że o winie oskarżonego świadczą też m.in. oględziny miejsca zbrodni, ślady DNA należące do Samira S znalezione na pistolecie, a także bilingi telefoniczne oskarżonego i Adama K. wyjaśnił sąd.

Obrońca Arnost Becka zapowiedział apelację od wyroku. argumentował adwokat. Zdaniem adwokata, proces ma charakter poszlakowy i w tej sytuacji wszelkie budzące wątpliwości okoliczności trzeba rozstrzygnąć na korzyść oskarżonego. Jak podkreślił w mowie końcowej, w mieszkaniu ofiar Adama K., jego żony i 1,5-rocznej córki, nie znaleziono żadnych śladów należących do oskarżonego.

Samir S. przyjął wyrok z kamienną twarzą. dodał Becka.

powiedział dziennikarzom prokurator Wojciech Wróbel. Prokuratura domagała się dla Samira S. kary dożywocia z możliwością warunkowego zwolnienia po upływie 40 lat, pozbawienia praw publicznych na 10 lat oraz nawiązki dla rodziców i rodzeństwa ofiar w wysokości od 40 do 50 tysięcy zł.

Samir S. zabił w efekcie gwałtownej kłótni

Do zabójstwa 33-letniego Adama K., jego 30-letniej żony i ich jedynego dziecka - 16-miesięcznej córki Niny - doszło 13 marca 2013 r. wieczorem w mieszkaniu przy ul. Długiej, w centrum Gdańska. Ciała odkrył następnego dnia znajomy rodziny. Ustalono, że z mieszkania zniknęły cenne przedmioty, m.in. sprzęt elektroniczny i liczne militaria z czasów II wojny światowej, które kolekcjonował gospodarz.

Prokuratura oskarżyła o potrójne zabójstwo urodzonego w Baku 35-letniego dziś Samira S. Zdaniem śledczych w efekcie gwałtownej kłótni S. wyjął pistolet i - strzelając dwukrotnie z bardzo bliskiej odległości w głowę - zabił Adama K. W identyczny sposób zginęła żona kolekcjonera, która przybiegła, usłyszawszy strzały. Następnie Samir S. zabił jednym strzałem w głowę dziewczynkę; mężczyzna zrobił to, bo dziecko krzyczało.

W opinii śledczych, po zabójstwie Rosjanin ukradł z mieszkania ofiar liczne militaria, m.in. granaty ćwiczebne, sztylet, nieśmiertelniki i inne elementy umundurowania oraz wyposażenia niemieckich żołnierzy z czasów II wojny światowej, zastawę stołową oraz sprzęt elektroniczny. Łączną wartość tych przedmiotów oceniono na ponad 65 tys. zł. Większość tych rzeczy policja znalazła w mieszkaniu S. po jego zatrzymaniu.

Rosjaninowi oprócz potrójnego zabójstwa i kradzieży zarzucono też nielegalne posiadanie broni - pistoletu Walther P22, który był narzędziem zbrodni.

Śledczy ustalili, że tuż po zabójstwie Samir S. wrócił autobusem do Elbląga, gdzie spalił ubranie i ukrył pistolet. Dwa dni później (dzień po ujawnieniu zbrodni) został zatrzymany. Na trop mężczyzny naprowadziły policję przede wszystkim połączenia telefoniczne: w dniu, w którym doszło do zabójstwa, Adam K. i Samir S. kilkakrotnie rozmawiali przez telefon i wymieniali sms-y.

W trakcie śledztwa Samir S. na kilka różnych sposobów próbował wyjaśnić, jak w jego mieszkaniu znalazły się przedmioty należące do ofiar zabójstwa. O tym, co - w opinii prokuratury, zdarzyło się w mieszkaniu małżeństwa K., miał powiedzieć nieoficjalnie policjantom, którzy prowadzili pierwsze czynności po zatrzymaniu.

Samir S. był wcześniej karany. Kilka lat temu sąd w Kaliningradzie skazał go na 10 miesięcy pobytu w kolonii karnej za nielegalne posiadanie broni. Oskarżony przebywał w Polsce legalnie. Miał Kartę Polaka, bo jeden z jego dziadków był narodowości polskiej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj