Caracal został wybrany do końcowych rozmów w przetargu na wielozadaniowe śmigłowce dla wojska. We wtorek Ministerstwo Rozwoju poinformowało, że ofertę offsetową Airbus Helicopters uznało za niezadowalającą, a dalsze negocjacje są bezprzedmiotowe.
Po podaniu decyzji MR wiceszef MON Bartosz Kownacki mówił, że trzeba ocenić, jakich śmigłowców będzie potrzebować polskie wojsko i nie wykluczył, że "należy rozważyć inne skonstruowanie koncepcji zakupu". Zapewnił również, że przerwanie rozmów o Caracalach nie wpłynie na zdolność wykonywania zadań przez armię.
Związkowcy z firm, które wcześniej odpadły z przetargu, wyrazili zadowolenie i oczekiwanie, że MON kupi śmigłowce bez przetargu. Władze firm, które konkurowały z ofertą wielonarodowego europejskiego wytwórcy, reprezentowanego w rozmowach przez Francuzów, nie zajęły dotychczas stanowiska.
– zaznaczył przewodniczący Komisji Międzyzakładowej NSZZ S PZL-Świdnik Andrzej Kuchta. – dodał.
Według niego decyzja MR potwierdza tezę związkowców, "że to wcale nie jest najlepsza oferta dla Polski".
– powiedział Kuchta.
Przypomniał, że w zakładzie trwają zwolnienia, do końca marca ok. 170 osób ma stracić pracę. K - powiedział. Dodał, że w programach dobrowolnych odejść z pracy rezygnują najstarsi pracownicy z dużym stażem i doświadczeniem. – zauważył Kuchta.
– powiedział PAP przewodniczący Sekcji Krajowej Przemysłu Lotniczego "Solidarności" Roman Jakim. - dodał.
Zdaniem Jakima, kolejnym krokiem rządu powinien być zakup śmigłowców bez przetargu, ze względu na bezpieczeństwo kraju. Według związkowca zamówienie powinno trafić zarówno do Mielca i Świdnika. - zaznaczył.
Jego zdaniem decyzja rządu powinna zapaść "w ciągu tygodni".– powiedział.
Również w ocenie przewodniczącego Solidarności w zakładach PZL Mielec Mariana Kokoszki decyzja o zakończeniu rozmów offsetowych ws. zakupu Caracali to "kapitalna decyzja". Dodał, że trzeba poczekać na kolejne kroki. - zaznaczył związkowiec.
Kokoszka, podobnie jak Jakim, w przypadku unieważnienia przetargu opowiada się z zakupem śmigłowców z wolnej ręki ze względu na bezpieczeństwo państwa. - podkreślił.
Jednak zdaniem ekspertów zakup z wolnej ręki może wchodzić w grę w ograniczonym zakresie.
– ocenił redaktor naczelny magazynu "Wojsko i Technika" Andrzej Kiński.
Zwrócił uwagę, że "nie było dla tego przedsięwzięcia wsparcia politycznego, poza tym trzeba powiedzieć, że ten przetarg był źle przygotowany, z związku z tym jego rozstrzygnięcie było kontrowersyjne". – przypomniał.
Zdaniem Kińskiego trzeba opracować nowy program śmigłowcowy, który "może się składać z kilku odrębnych postępowań tak skonstruowanych, by doprowadzić do zakupu maszyn, które rzeczywiście są potrzebne, i w tym momencie, kiedy zajdzie potrzeba wymiany generacyjnej".
– ocenił Kiński.
Jego zdaniem przy określaniu priorytetów może też zapaść decyzja o rezygnacji z niektórych kategorii śmigłowców. – powiedział Kiński.
Z kolei według redaktora naczelnego "Nowej Techniki Wojskowej" Mariusza Cielmy w tej chwili kluczowa jest sprawa zapewnienia lotnictwu Marynarki Wojennej zdolności poszukiwawczo-ratowniczych i zwalczania okrętów podwodnych. – przypomniał Cielma.
ą – dodał.
Zdaniem Cielmy jest możliwość, "by do roku 2019 zakupić maksymalnie kilkanaście śmigłowców większych, jak Caracal, czy mniejszych, jak Black Hawk czy AW149 lub jeszcze inne". – powiedział Cielma.
Zaznaczył, że takich zakupów można dokonywać także w przypadku specyficznego sprzętu zamawianego tylko przez polską armię i produkowanego przez jeden zakład - jak śmigłowiec wsparcia bojowego Głuszec ze Świdnika. – zaznaczył Cielma.
– powiedział uwagę naczelny „NTW”. Przypomniał, że pilne staje się także znalezienie następców bojowych Mi-24.
Zwrócił też uwagę, że przerwanie negocjacji offsetowych nastąpiło kilka dni po upływie terminu ważności oferty cenowej Airbusa, co nastąpiło 30 września.
Również naczelny miesięcznika "Raport" Michał Likowski podkreślił, że „przyszłość programu śmigłowcowego zależy przede wszystkim od zmodyfikowanego planu modernizacji technicznej, który określi, na co nas stać”. – powiedział.
Także szef "Raportu" zwrócił uwagę, że z wolnej ręki można zakupić tylko sprzęt, który już jest w polskich siłach zbrojnych.
– zauważył Likowski.
Wyraził zdziwienie oświadczeniem MR, że oferta offsetowa Airbus Helicopters nie była zadowalająca. – powiedział.
Dotychczas ani PZL-Świdnik i jego właściciel włoska Leonardo Helicopters, ani PZL Mielec należące do korporacji Sikorsky wchodzącej w skład koncernu Lockheed Martin nie skomentowały decyzji polskich władz, zapowiadając, że wkrótce zajmą stanowisko.
Nieoficjalnie źródła zbliżone do Lockheed Martin stwierdziły, że firma jest gotowa do rozmów o tym, jak uzbrojona wersja Black Hawka produkowanego w Mielcu mogłaby sprostać wymaganiom wojska i gospodarki także przez eksport, który – w ocenie LM – mógłby być wynikiem wyboru tej maszyny przez Polskę. Komentarze byłyby jednak przedwczesne – zaznaczyły źródła – zanim będą znane zamiary polskiego rządu.
Po informacji o fiasku rozmów offsetowych nadzieję na kontynuację współpracy z Airbus Helicopters wyraziła Politechnika Łódzka.
Przetarg na wielozadaniowe śmigłowce dla wojska rozpisano wiosną 2012, początkowo na 26 śmigłowców. Później rozszerzono go na 70 maszyn wykorzystujących wspólna platformę dla różnych wersji. W kwietniu ub. roku MON do końcowego etapu – praktycznych prób i negocjacji offsetowych – zakwalifikował ofertę Airbus Helicopters. Ze względu na cenę liczbę wiropłatów zmniejszono do 50.
O wyborze poinformował – tak jak o rozpoczęciu rozmów w formule rząd-rząd o zestawach Patriot – prezydent Bronisław Komorowski.
MON podało, że tylko Airbus z maszyną H225 Caracal spełnił wymogi formalne. Oferty konkurencji odrzucono m. in. ze względu na zbyt odległy termin dostawy (AW149) i brak uzbrojenia w przypadku Black Hawka (wynikający z uregulowań ówczesnego właściciela firmy Sikorsky – korporacji United Technologies).
30 września ub. r. rozpoczęły się negocjacje umowy offsetowej, której podpisanie było warunkiem zawarcia kontraktu.
Producent zapowiadał, że w razie podpisania umowy montaż 50 egzemplarzy – tylu, ilu dotyczyły rozmowy - odbędzie się w WZL w Łodzi i ich filii w Dęblinie, a współpraca wykroczy poza montaż i produkcję związane z polskim kontraktem. Deklarował uruchomienie w Polsce produkcji wirników i przekładni, co oznaczałoby utworzenie nowych miejsc pracy. Strona polska wymagała, by oferta przemysłowa obejmowała zamówienia dla WZL w Bydgoszczy i Warszawie.
Airbus Helicopters nie ma w Polsce zakładów związanych z produkcją wiropłatów, do grupy Airbus należą natomiast zakłady PZL Okęcie.
Decyzji MON sprzeciwiały się m. in. związki zawodowe działające w zakładach, których oferty zostały odrzucone. PZL Świdnik wystąpił do sądu o zamknięcie postępowania bez wyboru oferty. W maju sąd pierwszej instancji oddalił pozew.
Wskazanie na Caracala wzbudziło też zastrzeżenia PiS. Partia zawiadomiła prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przy przetargu, argumentując, że wymagania mogły preferować maszynę europejskiego koncernu. Posłowie PiS apelowali, by z podpisaniem umowy wstrzymać się do sformowania nowego rządu. Podobne stanowisko zajął SLD. Zastrzeżenia wyrażał również prezydent Andrzej Duda.
Minister obrony Antoni Macierewicz na początku urzędowania podjął decyzję o przeglądzie postępowań dotyczących zakupów, w tym na śmigłowce. Resort miał sprawdzić, czy postępowania nie należy powtórzyć. W lutym br. szef MON mówił, że rozmowy offsetowe nie mogą trwać w nieskończoność, "bo przecież są w Polsce fabryki, które produkują bardzo dobre helikoptery". Deklarował, że MON chce oprzeć "możliwości działania polskich śmigłowców na polskich fabrykach w Mielcu i Świdniku, nie rezygnując też oczywiście z Caracala". Zapowiadał wówczas, że pierwsze śmigłowce zostaną dostarczone armii jeszcze w tym roku.