Wydatki majątkowe Ministerstwa Obrony to pozycja w budżecie, która wskazuje, jak część pieniędzy jest faktycznie wydawana na zwiększenie zdolności Wojska Polskiego. To do tej kategorii wpadają m.in. remonty czy zakup uzbrojenia i nowoczesnego sprzętu. Sojusz Północnoatlantycki wskazuje, że powinny one wynosić co najmniej 25 proc. budżetów resortów obrony krajów członkowskich, których większość często wydawana jest na pensje i emerytury żołnierzy. W Polsce w ostatnich latach ten pułap udawało się utrzymywać. Także w tym roku planowane jest jego przekroczenie.
Jednak jeśli spojrzymy na dwa pierwsze kwartały 2016 r., to z zaplanowanych na cały rok wydatków majątkowych rzędu 10,2 mld zł udało się wydać zaledwie 1,65 mld zł. W ubiegłym roku w tym samym czasie wydano prawie 5 mld zł. Z tym że pod koniec czerwca zapłacono jedną z rat za samoloty F-16 (drugą zapłacono we wrześniu). Jeśli odjąć ten wydatek, który tak naprawdę przeszedł na budżet MON z lat ubiegłych, to zeszłoroczne wydatki majątkowe wyniosły niecałe 8 mld zł. Tegoroczne plany są więc o ponad 2 mld zł większe.
O ile więc z powodu raty za samoloty bojowe obecne wydatki trudno porównywać z ubiegłym rokiem, to można je porównać z 2014 r. Wtedy na koniec roku pieniądze wydane na sprzęt i uzbrojenie stanowiły nieco ponad 8 mld zł, a w ciągu dwóch pierwszych kwartałów rozdysponowano 2 mld zł. Mimo więc że cele były mniej ambitne niż tegoroczne 10 mld zł, po połowie roku wydanych było już więcej pieniędzy. W pierwszym półroczu 2016 r. resort obrony wydał zaledwie 200 mln zł więcej niż w tym samym czasie 2013 r., ale wtedy w całym roku na wydatki majątkowe poszło zaledwie nieco ponad 6 mld zł. Teraz ma to być o 4 mld zł więcej.
Od lat w resorcie obrony jest tendencja do znacznego zwiększania wydatków w drugim półroczu, także do masowego zaliczkowania umów podpisywanych w grudniu, ale minister Antoni Macierewicz takie zaliczkowanie krytykował.
Na co wydano pieniądze w 2016 r.? – – wyjaśnia Katarzyna Jakubowska, czasowo pełniąca obowiązki rzecznika prasowego MON.
Osoby znające kulisy działań resortu są sceptyczne co do możliwości realizacji tak dużych wydatków w tak krótkim czasie. – – powiedział w rozmowie z DGP oficer, który jest blisko związany z Inspektoratem Uzbrojenia, czyli komórką realizującą zamówienia sprzętowe resortu.
Szanse na podpisanie jakiegokolwiek kontraktu na śmigłowce w tym roku wydają się iluzoryczne. Wciąż trwają prowadzone przez Ministerstwo Rozwoju rozmowy offsetowe z koncernem Airbus (producent śmigłowców Caracal) i zakończenie tego procesu podpisaniem umowy do końca roku jest mało prawdopodobne. Z kolei gdyby MON zdecydowało się na innego dostawcę, to i tak nie ma szans, by sprawę zamknąć podpisaniem kontraktu w ciągu trzech miesięcy. Programy związane z bezzałogowcami, na które postępowanie zakupowe zostało rozpisane jeszcze na początku 2015 r., również zostały zawieszone. – – twierdzi Mariusz Cielma, redaktor naczelny miesięcznika Nowa Technika Wojskowa. –– wyjaśnia ekspert. Zakładając jednak nawet to, że resort wpłaci zaliczkę na kraby, to zgodnie z planem nie może ona przekraczać 25 proc. wartości kontraktu. Tak więc trudno oczekiwać, że będzie to więcej niż 1,5 mld zł. W podobny sposób, rzutem na taśmę w ostatnich dniach grudnia 2015 r. tuż po podpisaniu umowy na modernizację czołgów Leopard wydano na zaliczkę kilkaset milionów złotych. W tym roku zapłacona zostanie pewnie kolejna transza. Jednak na wojska obrony terytorialnej nie zaplanowano w tym roku znaczących wydatków – tak więc furtka awaryjna na realizację budżetu nie została otwarta. Warto przypomnieć, że w przypadku niezrealizowania budżetu przez ministerstwo niewydane pieniądze wracają do budżetu centralnego.