W związku ze smogiem prezydent Rybnika dziś i jutro zawiesił zajęcia w placówkach oświatowych na terenie miasta. Kraków, Warszawa i Kielce zapewniły wczoraj mieszkańcom darmowy dostęp do komunikacji miejskiej. Smog sięgnął nawet rządowych szczytów: premier Beata Szydło zwróciła się wczoraj do Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów, aby wskazał kierunek działań mających na celu poprawę jakości powietrza w Polsce.

Reklama

KERM, na którego czele stoi wicepremier Mateusz Morawiecki, nie będzie miał wielkiego pola manewru, bo przyczyny smogu są znane od dawna: to kotły grzewcze opalane paliwami stałymi, a przede wszystkim węglem kamiennym, oraz samochody, a także sprzyjająca formowaniu się smogu pogoda. Najbardziej „palący”, a właściwie dymiący jest ten pierwszy problem: do celów grzewczych paliwa stałe wykorzystuje w Polsce 48,7 proc. gospodarstw domowych (w ciepło sieciowie zaopatrzone jest 41,5 proc. – tak w każdym razie było w 2012 r.; nowsze dane, za 2015 r. GUS opublikuje dopiero w marcu). Najczęściej są to węgiel kamienny i drewno.

Węgiel jako paliwo do ogrzewania cieszy się u nas niezmienną popularnością. W 2015 r. gospodarstwa domowe zużyły go 9,75 mln ton, mniej więcej tyle, ile dekadę wcześniej. Problem polega na braku norm określających, czym można palić w domowym kotle. Trafiają tam najgorsze odmiany surowca, tj. np. miał węglowy. Kiepskie paliwo bardziej zanieczyszcza, a kiedy jest spalane w starym, mniej efektywnym kotle – truje jeszcze bardziej. Według GUS połowa pieców centralnego ogrzewania ma więcej niż dziesięć lat (jeśli służą również do podgrzewania wody – połowa ma mniej niż 8 lat). – Brak norm oraz regulacji prawnych dotyczących jakości i rodzaju paliwa, jakie możemy spalać, są przyczynami złej jakości powietrza w Polsce – ocenia dr hab. Zbigniew Karaczun ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie.

Choć jakość powietrza jest fatalna, w perspektywie ostatnich dekad wyraźnie się poprawiła.W trakcie transformacji nastąpiła gigantyczna redukcja emisji. W efekcie problemem nie jest dzisiaj przemysł, ale gospodarka komunalna, gdzie jak było, tak dalej jest tragicznie – twierdzi dr Krzysztof Klejnowski z Instytutu Podstaw Inżynierii Środowiska Polskiej Akademii Nauk w Zabrzu. – Ja sam pierwszą swoją publikację na temat problemu jakości powietrza i polityki prowadzonej w tym zakresie w Warszawie napisałem w 1996 r. Mój były szef w katedrze ochrony środowiska napisał książkę o tym, czym naprawdę oddychamy, jeszcze w latach 80. – wspomina dr Karaczun. Tę gigantyczną poprawę widać chociażby po zmianie zanieczyszczenia powietrza pyłem PM10 na terenie województwa śląskiego na przestrzeni ostatnich 40 lat (parametr PM10 oznacza zawartość w powietrzu cząsteczek o średnicy mniejszej niż 10 mikrometrów). O ile w połowie lat 70. sięgnęło ono w tym regionie 400 mikrogramów na metr sześcienny, o tyle w ostatniej dekadzie oscylowało wokół 50 mikrogramów na metr sześcienny. Wraz z tą zmianą poprawiła się również widoczność; według IMiGW, o ile w latach 70. liczba dni, w których widoczność sięgała 15–50 km, nie przekraczała 10 proc. w roku, o tyle w ostatniej dekadzie zwiększyła się do 30 proc. Innymi słowy mówiąc: z Katowic czy Krakowa częściej można zobaczyć góry.

Normy stężenia pyłów PM10 w Polsce wynoszą 50 mikrogramów na metr sześcienny, ale poziomy alarmowe są znacznie wyższe: 200 i 300 mikrogramów. Po przekroczeniu tego pierwszego władze lokalne mają obowiązek poinformować o zagrożeniu mieszkańców. O tym, że smog jest zmiennym zjawiskiem, niech świadczy choćby to, że w 2014 r. zanotowano 66 przypadków przekroczenia tego pierwszego poziomu w 37 punktach w kraju. Dla porównania, w 2008 r. było to 61 przypadków w 24 punktach, ale w 2006 r. było to już 781 przypadków w 274 punktach.

Od 2015 r. samorządy mają szanse wpływania na stan powietrza na swoim terenie. Możliwość wprowadzenia ograniczeń dla jakości paliwa i ustalenie bardziej restrykcyjnych wymogów dla pieców i kotłów wprowadziła nowelizacja ustawy – Prawo ochrony środowiska z 2015 r. Z regulacji skorzystał dotąd tylko Kraków. Według ekspertów, z którymi rozmawialiśmy, rząd powinien pilnie wprowadzić ograniczenia w sprzedaży paliw stałych najniższej jakości oraz wdrożyć unijną dyrektywę i określić bardziej restrykcyjne wymogi dla pieców. Gminy powinny natomiast sięgnąć po fundusze z programu REGION, które są przeznaczone na dofinansowanie wymiany urządzeń grzewczych na niskoemisyjne.

Mizerna skuteczność

Reklama

Kiedy pod koniec 2016 r. opublikowane przez działający aktywnie od kilku miesięcy Warszawski Alarm Smogowy zdjęcie zakrytego przez trującą zawiesinę Pałacu Kultury obiegło media społecznościowe, temat zanieczyszczeń stał się przedmiotem medialnej debaty. Prekursorem działań na rzecz redukcji niskiej emisji był jednak Krakowski Alarm Smogowy. Jako pierwszy w 2014 r. zapoczątkował akcje informacyjne skierowane do mieszkańców i lokalnych władz. Działania KAS zainicjowały dialog z samorządowcami, który poskutkował uchwaleniem pierwszej w Polsce uchwały antysmogowej. Na jej mocy wprowadzono restrykcje dla paliw stałych, którymi można opalać w przydomowych piecach w Krakowie. W przeciwieństwie do Małopolski w Warszawie za ponad 2/3 rakotwórczych substancji unoszących się w powietrzu odpowiadają spaliny.

Prawnicy Fundacji ClientEarth sprawdzili, jak gminy w Małopolsce wywiązały się z zadań określonych w programie ochrony powietrza, który przygotował w 2015 r. urząd marszałkowski. Dwie (Sucha Beskidzka i Miechów) osiągnęły cele rozpisane na lata 2013–2015. 51 gmin nie osiągnęło nawet 1 proc. wymaganych efektów, 17 z nich udało się wykonać od 1 do 10 proc. planu, a 15 nie zrobiło nic.

Mało skuteczne w zwalczaniu smogu okazują się działania służb miejskich. Strażnicy mogą sprawdzać, czym palimy w piecach, i wlepiać mandaty za spalanie niedozwolonych odpadów (do 500 zł). W Krakowie w sezonie zimowym 2015–2016 funkcjonariusze zapukali do drzwi 3493 domów (w sezonie 2014–2015 do 1770). Niedozwolony opał (m.in. plastikowe butelki, sklejki, polakierowane ramy okienne) znaleźli jednak tylko w 477 piecach. 200 osób ukarano mandatem. Podobnie było w Warszawie, gdzie na 3,5 tys. kontroli konsekwencje prawne wyciągnięto wobec 400 osób.