Dziennik Gazeta Prawana logo

Miasto Jest Nasze o wycince drzew w centrum stolicy: To przykład "państwa z kartonu"

20 lutego 2017, 13:57
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Warszawa
Warszawa/Shutterstock
Sprawa wycinki drzew przed Urzędem Dzielnicy Warszawa Śródmieście, to przykład "państwa z kartonu", które dopuściło do zwrotu działki w ramach tzw. reprywatyzacji, a potem zmieniło prawo tak, że właściciel mógł tu zlikwidować całą zieleń - uważają działacze stowarzyszenia "Miasto Jest Nasze".

Od pierwszego stycznia obowiązują zliberalizowane przepisy dot. wycinki drzew na prywatnych posesjach. Zgodnie z nimi, właściciel nieruchomości może bez zezwolenia wyciąć drzewo na swojej działce, bez względu na jego obwód, jeśli nie jest to związane z działalnością gospodarczą. Projekt ustawy, który umożliwił te zmiany został złożony w Sejmie przez grupę posłów PiS.

Przedstawiciele stowarzyszenia "Miasto Jest Nasze" przynieśli w poniedziałek na skwer przed Urzędem Dzielnicy Śródmieście w Warszawie, na którym przeprowadzono wycinkę drzew kartony, które ułożyli w napis "państwo z kartonu" oraz transparenty: "Polska w trocinach" i "Stop #LexSzyszko" - nawiązujący do ministra środowiska Jana Szyszki.

Rzecznik stowarzyszenia Karol Perkowski mówił, że "rzeź drzew" na skwerze spowodowana jest w dużej mierze przez "ustawę ministra Szyszki", którą ocenił jako szkodliwą z punktu widzenia społecznego. "Tę ustawę jak najszybciej trzeba zablokować" - dodał.

Sekretarz stowarzyszenia Jan Mencwel ocenił, że skwer, na którym wycięto drzewa to żywy przykład "państwa z kartonu". - - mówił.

Mencwel podkreślił, że działka ta znajduje się w jednym z najbardziej zanieczyszczonych miejsc w stolicy - w ścisłym centrum. - - podkreślił.

Zaznaczył, że stowarzyszenie "Miasto Jest Nasze" już w grudniu protestowało przeciwko ówczesnemu projektowi ustawy, który zezwalał na wycinkę drzew na terenach prywatnych. - - powiedział.

Podkreślił również, że projekt ustawy został złożony w Sejmie przez grupę posłów, wśród których byli także posłowie PiS związani z warszawskim samorządem, w tym Jacek Sasin i Jarosław Krajewski. - - dodał Mencwel.

Radny dzielnicy Śródmieście i członek stowarzyszenia "Miasto Jest Nasze" Jan Śpiewak ocenił, że minister Szyszko "pisze ustawy pod lobby deweloperskie". - - powiedział.

Śpiewak stwierdził również, że wycinka drzew przed Urzędem Dzielnicy Śródmieście w Warszawie jest związana nie tylko ze zmianą przepisów, ale także z tzw. dziką reprywatyzacją w stolicy.

- - pytał.

Dodał również, że w ewidencji gruntów ta działka funkcjonuje jako "działka rekreacyjna" i poinformował, że stowarzyszenie "Miasto Jest Nasze" będzie wnioskować o kontrolę postępowania reprywatyzacyjnego w przypadku tej działki oraz kontrolę postępowania związanego z wydaniem pozwolenia na budowę hotelu w tym miejscu.

Według Śpiewaka beneficjentami zwrotu działki przez miasto są "aferzyści z afery SKOK-Wołomin", w tym Zbigniew B. i Jan L., który - jak wynika z komunikatu CBŚP z kwietnia 2015 r. - był jednym z liderów grupy przestępczej, która wyłudzała kredyty ze SKOK-Wołomin. Stołeczny radny, powołując się na doniesienia medialne, mówił, że obecnym właścicielem działki, na której wycięto drzewa jest Zbigniew B. "Tu są okna burmistrza z PiS, to się dzieje tuż pod jego nosem - to jest państwo z kartonu, ci ludzie nie powinni mieć nic wspólnego z reprywatyzacją, nie powinni dostać nigdy zgody, nie powinni nigdy otrzymać tej działki" - dodał.

Pytany przez dziennikarzy o to, jakie kolejne kroki prawne stowarzyszenie zamierza przeprowadzić poinformował, że "Miasto Jest Nasze" może jedynie wnioskować do urzędu dzielnicy, żeby ukarała grzywną, mandatem tych inwestorów, którzy "w biały dzień kpią z naszego państwa, wycinając drzewa w celach biznesowych". "To jest kpina z polskiego państwa, to jest państwo z kartonu, miało być silne państwo, a jest państwo teoretyczne, jest to oburzające" - stwierdził.

- - dodał.

Do końca ub.r. pozwolenie na wycinkę nie było wymagane w przypadku drzew, których obwód pnia na wysokości 5 cm nie przekraczał 35 cm (w przypadku topoli, wierzb, kasztanowca zwyczajnego, klonu jesionolistnego, klonu srebrzystego, robinii akacjowej oraz platanu klonolistnego) albo 25 cm (w przypadku pozostałych gatunków drzew).

Od niedawna zmiany nastąpiły też w przypadku kwalifikacji krzewów, które można usunąć bez pozwolenia. Do końca 2016 r. można było usunąć takie krzewy, których wiek nie przekraczał 10 lat. Obecnie zezwolenie nie jest potrzebne, kiedy krzew bądź skupisko krzewów ma powierzchnię do 25 metrów kwadratowych.

Ministerstwo zwraca jednak uwagę, że nie oznacza to braku jakichkolwiek ograniczeń w usuwaniu drzew i krzewów. Bez zezwolenia nie można usunąć pomników przyrody. Ograniczenia dotyczą też parków krajobrazowych, czy zieleni objętej ochroną konserwatorską.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj