Z pisma skierowanego przez sędziego TK do pozostałych orzeczników wynika, że z założenia cała korespondencja przychodząca do TK jest korespondencją urzędową i jest otwierana przez pracownika kancelarii. – pisze sędzia Muszyński, który aby uniknąć takich sytuacji, radzi, by sędziowie poinformowali osoby i instytucje, które kierują taką korespondencję do sędziów na adres Trybunału, dopisywały na kopercie słowo „prywatne” .
– czytamy w piśmie sędziego Muszyńskiego. Sędzia zapewnia też, że jeśli korespondencja, która w sposób ewidentny wygląda na prywatną, wówczas zarówno on jak i pracownicy kancelarii będą się powstrzymywać od jej otwierania, „choć ludzką rzeczą są błędy".
Co więcej, z pisma wynika, że w przypadku, gdy pojawią się wątpliwości co do tego, jak zakwalifikować dany list – czy jako służbowy (który może być otwarty), czy jako prywatny, rozstrzygał je będzie… sędzia Muszyński.
Zdaniem profesora Jacka Zaleśnego z Uniwersytetu Warszawskiego, każda korespondencja kierowana na adres urzędniczy, jest traktowana jako korespondencja urzędowa. – uważa prof. Zaleśny, który podkreśla jednak, że czym innym jest fakt otwierania korespondencji, a czym innym, kto tego dokonuje.
– mówi prof. Zaleśny.
Można sobie wyobrazić sytuację, w której ktoś pisze na przykład do Prezesa Trybunału, że jeden z sędziów spotyka się z osobami zainteresowanymi konkretnym rozstrzygnięciem sprawy, która ma być przedmiotem rozstrzygnięcia TK. Jeśli taki donos będzie dotyczył sędziego, który otwiera korespondencję, wówczas na pewno nie trafi do adresata.
Inaczej sprawę ocenia inny konstytucjonalista, dr hab. Ryszard Piotrowski. – zauważa prof. Piotrowski.
Inna sprawa, że tak już się dzieje. Dlatego zdaniem ekspertów sędzia, wobec którego naruszono tajemnicę korespondencji, powinien wytoczyć powództwo cywilne o naruszenie dóbr osobistych. Rozstrzygnięcie sądu w tej sprawie miałoby ogromne znaczenia dla usankcjonowania praktyki w tym zakresie.