Przed Sądem Okręgowym w Warszawie, który zaczął badać ten pozew, pełnomocnicy stron zapowiedzieli negocjacje ugodowe. Sąd dał im na to dwa tygodnie (z możliwością przedłużenia), po czym mają zawiadomić o ich wyniku.
Przed tym samym sądem tego dnia zaczął się też odrębny proces, jaki szpitalowi i jego ubezpieczycielowi wytoczył Rzecznik Praw Pacjenta (RzPP), wnosząc o zapłatę na rzecz kobiety 100 tys. zł zadośćuczynienia. RzPP oraz powodowie chcieli połączenia obu tych spraw do wspólnego rozstrzygnięcia, czemu szpital był przeciwny. Sąd odmówił połączenia spraw, choć zapowiedział, że czynności dowodowe byłyby wykonywane jednorazowo, by ich nie dublować (chodzi np. o przesłuchania świadków, opinie biegłych).
Kobieta zgłosiła się w 22. tygodniu ciąży z ciężkim uszkodzeniem płodu. Chazan, mimo przesłanek medycznych w postaci wad płodu, odmówił aborcji, powołując się na klauzulę sumienia. Nie wskazał też kobiecie, choć zobowiązywały go do tego przepisy, innego lekarza lub placówki, gdzie zabieg można wykonać. Wkrótce potem urodziła ona dziecko, które zmarło niedługo po porodzie. W wyniku decyzji prezydent Warszawy Chazan został wtedy odwołany z funkcji dyrektora szpitala. Sprawa wywołała duże poruszenie w opinii publicznej i przeciwstawne oceny - w zależności od światopoglądu komentujących.
W pozwie wobec szpitala powódka żąda 900 tys. zł zadośćuczynienia, a jej mąż - 300 tys. zł. - - wyjaśnia pełnomocnik powodów mec. Piotr Jankowski, pytany, dlaczego nie został pozwany sam Chazan. Szpital - który nie uznaje tego roszczenia - wnosi, by sąd wezwał profesora do sprawy jako jednego z pozwanych, razem z lekarzem prowadzącym ciążę i ubezpieczycielem szpitala.
Sąd zapytał strony o możliwość ugody. - - odparła reprezentująca szpital radca prawny Dorota Duchnowska. Zastrzegła, że może rozmawiać o zadośćuczynieniu na poziomie, jaki wskazał w swym pozwie RzPP, a nie jakiego żądają powodowie. Mąż kobiety potwierdził co do zasady "wolę rozmów". Pełnomocnicy wymienili się wizytówkami. Sąd odroczył tę sprawę bezterminowo.
Wcześniej tego dnia SO w tym samym składzie zaczął też badać pozew Rzecznika Praw Pacjenta. Złożony on został zgodnie z ustawą o RzPP, która pozwala mu wszczynać takie postępowania o naruszenia praw pacjenta. W razie zawinionego naruszenia, sąd może przyznać poszkodowanemu odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia za krzywdę.
Pozwani wnoszą o oddalenie tego pozwu (do którego nie przyłączyła się pokrzywdzona kobieta), kwestionując m.in. zawinienie szpitala. Pełnomocnik jednego z pozwanych pytał, co jest tu podstawą roszczenia: odmowa aborcji czy urodzenie dziecka. Według pozwanych podstawę tego pozwu podważa wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który w 2015 r. niejednogłośnie uznał za niekonstytucyjny m.in. obowiązek wskazania innego lekarza czy szpitala przy odmowie danego świadczenia z powołaniem się na klauzulę sumienia. - - replikował Mariusz Mamczarek z biura RzPP.
Pozwani chcą, by sąd zapytał TK o konstytucyjność przepisu tzw. ustawy antyaborcyjnej przewidującej możliwość przerwania ciąży przy . Chodzi o to, że ustawa mówi, iż przerwanie takiej ciąży jest dopuszczalne do chwili , podczas gdy przerwanie ciąży powstałej jest dopuszczalne,
W 2015 r. mokotowska prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie orazprzez dyrektora tego szpitala.
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Przemysław Nowak mówił wtedy, że z opinii biegłych wynikało, iż wady płodu wskazywały na brak możliwości przeżycia dziecka po urodzeniu. - - zaznaczył prokurator.
- powiedział.
Prok. Nowak dodał, że .
- oświadczył prok. Nowak. Dodał, że zgromadzone dowody wykazały też, że , więc sprawę należało umorzyć także w tym zakresie.
Sam Chazan mówił w 2014 r., że w szpitalu, którym kieruje, nie wykonuje się aborcji, a odmowa udzielenia pacjentce informacji, gdzie może ją przeprowadzić, wynikała z . Dodał, że w opinii prawników był to przykład uzasadnionego obywatelskiego nieposłuszeństwa. Mówił, że dziecko kobiety opisywanej przez media mogło żyć długo. Sprawę swego zwolnienia skierował do sądu pracy; żąda przywrócenia na stanowisko dyrektora. Proces toczy się za zamkniętymi drzwiami.
Naczelny Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej w sierpniu 2016 r. umorzył postępowanie w sprawie Chazana, uznając, że nie popełnił on przewinienia zawodowego. Potem Naczelny Sąd Lekarski uchylił postanowienie i przesłał sprawę rzecznikowi do ponownego rozpatrzenia (sprawa trwa). Sam Chazan podał, że .
Profesor jest jedną z osób związanych ze służbą zdrowia, które podpisały , gdzie zapisano m.in. pierwszeństwo prawa bożego nad prawem ludzkim oraz potrzebę . Podpisując ją, lekarze i studenci medycyny deklarują, że nie będą wykonywać zabiegów sprzecznych z ich światopoglądem.