Dziennik.pl logo

Poeta, który przestraszył radnych PiS przez internet. Groził, że pozabija ich maczetą?

22 marca 2017, 09:25
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Mężczyzna pisze na laptopie
Mężczyzna pisze na laptopie/Shutterstock
Roman Gileta, dobrze znany w Wałbrzychu lokalny poeta, miał okazję przekonać się, jak bardzo należy ważyć słowa. Musiał tłumaczyć się przed sądem z tego, co napisał w internecie pod adresem radnych PiS. Politycy poczuli się zagrożeni, że poeta chce... pozabijać ich maczetą. Sprawę opisał tygodnik „Polityka”.

Poeta nie przebierał w słowach, kiedy latem 2016 roku na wieść o nieprzyznaniu Oldze Tokarczuk – prywatnie przyjaciółce Romana Gilety – tytułu Zasłużonych dla Miasta Wałbrzycha, zamieścił na portalu społecznościowym emocjonalną odezwę skierowaną do radnych PiS. Działacze Prawa i Sprawiedliwości, dokładnie troje działaczy, napisali list do Rady Miasta, w którym – jak pisze w reportażu "Polityka" – .

Roman Gileta jest przewodniczącym wałbrzyskiego oddziału i ogólnopolskim skarbnikiem Stowarzyszenia Autorów Polskich. Wiersze pisze od 40 lat. Ale słowa, jakie Gileta zamieścił w obronie Tokarczuk, miały niewiele wspólnego z liryką. – cytuje tygodnik. Poeta napisał również, że jak

Działacze PiS poczuli się zagrożeni. Sprawę przeciwko poecie do organów ścigania skierowali radna Beata Mucha, organista w kościele świętego Franciszka; radny Mirosław Bartolik, były wiceprezydent miasta oraz Cezary Kuriata, były wychowawca domu dziecka.

Jakiś ktoś....nijaki Cezary z wałbrzyskiego PiS-uaru wywołal mnie do tablicy na łamach wałbrzyskiej podzamczańskiej...

Opublikowany przez Romana Giletę Czwartek, 30 czerwca 2016

Poeta w marcu 2017 roku stanął przed sądem oskarżony o kierowanie "gróźb karalnych". Jak tłumaczył się przed sądem, nie chodziło mu literalnie o maczetę, a jedynie odwoływał się do cytatu z jednego z wierszy, w którym padło stwierdzenie o . Twierdził, że pisał jako człowiek prosty, ponieważ jest również emerytowanym górnikiem.

Według informacji zamieszczonych przez "Politykę", Gileta tłumaczył się między innymi, czy jest lewakiem i czy posiada w domu maczetę – o co oskarżał go radny Kuriata. Obrońca poety tłumaczył, że pokrzywdzony Kuriata na swoim profilu na Facebooku zamieszczał– relacjonuje "Polityka". Adwokat znalazł tam również między innymi portrety świętych oraz zdjęcia Donalda Tuska w mundurze niemieckiego żołnierza.

Jak pisze tygodnik, poeta próbował załagodzić konflikt i przepraszał radnych PiS za – jak tłumaczył – swoje emocjonalne, wywołane krytyką Olgi Tokarczuk słowa. Chciał również dobrowolnie zapłacić tysiąc złotych kary, jednak pieniądze mu zwrócono. Sprawa nabierała coraz większego rozmachu, padały porównania do sprawy Marka Rosiaka zastrzelonego w 2010 roku w łódzkim biurze PiS. Jak wyjaśnia w reportażu "Polityka", z kłopotu wybawił Romana Giletę dopiero sąd, który 17 marca warunkowo umorzył postępowanie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Polityka
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj