Poeta nie przebierał w słowach, kiedy latem 2016 roku na wieść o nieprzyznaniu Oldze Tokarczuk – prywatnie przyjaciółce Romana Gilety – tytułu Zasłużonych dla Miasta Wałbrzycha, zamieścił na portalu społecznościowym emocjonalną odezwę skierowaną do radnych PiS. Działacze Prawa i Sprawiedliwości, dokładnie troje działaczy, napisali list do Rady Miasta, w którym – jak pisze w reportażu "Polityka" – .
Roman Gileta jest przewodniczącym wałbrzyskiego oddziału i ogólnopolskim skarbnikiem Stowarzyszenia Autorów Polskich. Wiersze pisze od 40 lat. Ale słowa, jakie Gileta zamieścił w obronie Tokarczuk, miały niewiele wspólnego z liryką. – cytuje tygodnik. Poeta napisał również, że jak
Działacze PiS poczuli się zagrożeni. Sprawę przeciwko poecie do organów ścigania skierowali radna Beata Mucha, organista w kościele świętego Franciszka; radny Mirosław Bartolik, były wiceprezydent miasta oraz Cezary Kuriata, były wychowawca domu dziecka.
Poeta w marcu 2017 roku stanął przed sądem oskarżony o kierowanie "gróźb karalnych". Jak tłumaczył się przed sądem, nie chodziło mu literalnie o maczetę, a jedynie odwoływał się do cytatu z jednego z wierszy, w którym padło stwierdzenie o . Twierdził, że pisał jako człowiek prosty, ponieważ jest również emerytowanym górnikiem.
Według informacji zamieszczonych przez "Politykę", Gileta tłumaczył się między innymi, czy jest lewakiem i czy posiada w domu maczetę – o co oskarżał go radny Kuriata. Obrońca poety tłumaczył, że pokrzywdzony Kuriata na swoim profilu na Facebooku zamieszczał– relacjonuje "Polityka". Adwokat znalazł tam również między innymi portrety świętych oraz zdjęcia Donalda Tuska w mundurze niemieckiego żołnierza.
Jak pisze tygodnik, poeta próbował załagodzić konflikt i przepraszał radnych PiS za – jak tłumaczył – swoje emocjonalne, wywołane krytyką Olgi Tokarczuk słowa. Chciał również dobrowolnie zapłacić tysiąc złotych kary, jednak pieniądze mu zwrócono. Sprawa nabierała coraz większego rozmachu, padały porównania do sprawy Marka Rosiaka zastrzelonego w 2010 roku w łódzkim biurze PiS. Jak wyjaśnia w reportażu "Polityka", z kłopotu wybawił Romana Giletę dopiero sąd, który 17 marca warunkowo umorzył postępowanie.