P. został przywieziony do sądu w środę rano przez konwój Służby Więziennej z Gdańska. Do sali sądowej wszedł o 9.55. Mężczyzna odmówił skorzystania z prawa do wygłoszenia oświadczenia. Gdy posłowie zaczęli zadawać pytania, Marcin P. twierdził, że na większość pytań nie będzie odpowiadał. P. skończył składać wyjaśnienia przed godziną 16.
Zirytowany P.
Andżelika Możdżanowska (PSL) pytała świadka ile zarobił w trakcie swojej działalności w Amber Gold i OLT Express.
powiedział Marcin P. Nie umiał odpowiedzieć na pytanie, ile zarobiła jego żona.
Posłanka PSL kolejny raz spytała świadka, ile zarobił w Amber Gold. - replikowała Możdżanowska.
"Tusk musiał wiedzieć"
Przewodnicząca komisji Małgorzata Wassermann (PiS) pytała P., czy ma wiedzę o tym, aby w ówczesnej Kancelarii Prezesa Rady Ministrów była wiedza nt. postępowania w stosunku do niego i, aby w takim razie KPRM interesowała się jego osobą.
powiedział P.
powiedział P.
O działalności Amber Gold
Joanna Kopcińska (PiS) pytała świadka, kiedy zdecydował się na stworzenie Amber Gold. Marcin P. odmówił odpowiedzi na to pytanie - jak tłumaczył - z uwagi na toczące się postępowanie karne. Świadek nie chciał też odpowiedzieć na pytanie, skąd miał pomysł na stworzenie Amber Gold. Marcin P. nie odpowiedział również na pytanie, jakie środki były potrzebne na rozpoczęcie działalności Amber Gold i skąd pochodziły te środki.
Pytany, jak wyglądała bieżąca działalność Amber Gold, Marcin P. powiedział, że działalność spółki była
Odpowiadając na pytanie Joanny Kopcińskiej (PiS), ile środków wpłacono na lokaty w złoto, P. odparł:
- powiedział Marcin P. Dodał, że . Zdaniem świadka, znajduje się to na płytach, które - jak mówił -
- mówił P. - dodał. Zdaniem P., sąd - oświadczył P. Na inne z pytań P. odpowiedział, że
Według świadka, do czasu, kiedy powstały problemy finansowe Amber Gold w okolicach czerwca-lipca 2012 r., składki ZUS były płacone regularnie. P. opowiadał też o strukturze organizacyjnej Amber Gold. Mówił, że pierwsza struktura powstała w 2009; w 2012 składała się z 17 departamentów. On sam był prezesem kilku spółek, w tym Amber Gold sp. z o.o., OLT Express sp. z o.o., Amber Gold S.A.
Stwierdził też:. Dodał także, że dostał
Pytany przez Małgorzatę Wassermann (PiS), od którego momentu wiedział, że ABW się nim interesuje, P. odparł, że od końca lipca 2012 r., kiedy "ostatni bank nam wypowiedział umowę rachunków bankowych". Dodał, że to zainteresowanie "na pewno" dotyczyło działalności Amber Gold.
Marcin P. zeznał, że nie uzyskał samego planu śledztwa, tylko informacje o zaplanowanych czynnościach ABW ws. Amber Gold, m.in. co do zweryfikowania kont bankowych spółki i przepływów pieniężnych, a nie wobec niego. Dodał: Zeznał, że dowiedział się tego z smsa wysłanego z nieznanego mu numeru, który można odszukać - dodał P.
Pytany przez Wassermann, czy o czynnościach ABW uprzedzał go Emil Marat, P. odparł: . Dopytywany, skąd Marat to wiedział, P. odparł, że miał on się zajmować PR Amber Gold i postawił warunek, że będzie współpracował tylko z radcą prawnym Pawłem Kunachowiczem, który prowadził kancelarię w Warszawie.
- zeznał P. Pytany przez Wassermann, na kogo Marat się powoływał, P. odpowiedział, że . Wassermann spytała: . P. odpowiedział:
Zapytany przez Wassermann, na czym miałaby polegać rola tych polityków, P. odparł: - oświadczył świadek.
W 2012 r. ówczesny szef MSW Jacek Cichocki miał uprawnienia w zakresie koordynacji działalności Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego i Centralnego Biura Antykorupcyjnego.
Odpowiadając na pytanie przewodniczącej komisji Małgorzaty Wassermann (PiS) Marcin P. powiedział, że jego poprzednie przedsięwzięcie "Salony Finansowe" nie zostało przekształcone w spółkę Amber Gold. Podkreślił, że "Salony Finansowe" nie zostały przekształcone w żadną spółkę. - powiedział Marcin P.
Wassermann dopytywała, kiedy doszło do zmiany z Grupy Inwestycyjnej Ex na Amber Gold. - powiedział świadek. Przewodnicząca komisji pytała, czy decyzja o tym, żeby doszło do tego przekształcenia i rozpoczęcia działalności Amber Gold zapadła u P., w czasie jego przebywania w zakładzie karnym za poprzednie złamanie prawa.- powiedział P. - podkreślił.
Wassermann dopytywała, kiedy w takim razie narodził się pomysł Amber Gold, Marcin P. odpowiedział, że w 2008 r. Dopytywany, dlaczego Amber Gold nie rozpoczęło działalności w 2008 r. stwierdził, że trwały przygotowania do zorganizowania takiej działalności. - powiedział P.
Z uwagi na toczące się postępowanie karne odmówił odpowiedzi na pytanie, jak te przygotowania wyglądały i do czego się przygotowywali twórcy Amber Gold
Marcin P. został zapytany przez szefową komisji Małgorzatę Wassermann (PiS), czy w systemie księgowym Amber Gold była możliwość usuwania i modyfikacji danych księgowych. - mówił b. szef Amber Gold.
Według świadka, dane, które były wprowadzane ręcznie, można było modyfikować i mogli to robić uprawnieni pracownicy. Dopytywany przez posłankę PiS, kto posiadał takie uprawnienia, Marcin P. zeznał, że były to m.in. kierownik działu transakcji Katarzyna Cesarz, pracownice działu płatności: Alfreda Aksnowicz i Grażyna Janiszewska, a także osoby zatrudnione w dziale księgowości, choć - jak zastrzegł - nie jest w stanie podać ich nazwisk.
- zapytała Wassermann. - odpowiedział świadek. - mówił świadek.
P. dodał, że uprawnienia do modyfikacji danych księgowych mieli ponadto: główny informatyk Maciej Brzeski, który - jak zaznaczył b. szef Amber Gold - m.in. na jego polecenie dokonywał w systemie COMARCH XL. - dodał świadek.
W tym momencie przewodnicząca komisji śledczej spytała, czy zatem jeżeli świadkowie twierdzą, że jedyną osobą, która miała do tego dostęp, był Marcin P., to mówią prawdę. - odparł b. szef Amber Gold. - podkreślił Marcin P. Jak dodał, również prokuratura oddaliła ten wniosek jako
Marcin P:
- tak świadek skomentował słowa Witolda Zembaczyńskiego (Nowoczesna), że podczas środowego przesłuchania ma niepowtarzalną okazję do tego, by . Kategorycznie zaprzeczył też, że Amber Gold była piramidą finansową.
Zeznający przed komisją śledczą były szef Amber Gold odmawia odpowiedzi na znaczną część pytań, powołując się na toczące się przeciw niemu postępowanie karne. Odmówił m.in. na pytanie o kontakty z politykami. Odmówił także odpowiedzi, jacy - zapytał Zembaczyński.
- odpowiedział Marcin P. - dodał. Podkreślił zarazem, że
Odmówił odpowiedzi, z czego się utrzymywał w latach 2008-09, czym dokładnie zajmowała się jego żona i z czego się utrzymywała. Odmówił również odpowiedzi o aktualny majątek. Przyznał, że być może miał w okresie uruchamiana Amber Gold zablokowane konta przez komornika. Powiedział też, że rozdrabnianie spółek, związanych z Grupą Amber Gold, , wynikało z jego wiedzy.
- powiedział P. Pytany przez Zembaczyńskiego, czy chciał uciec do Argentyny, przekonywał, że nigdy nie chciał i nie próbował nigdzie uciec.
Witold Zembaczyński (Nowoczesna) przypomniał, że Marcin P. wielokrotnie w rozmowach telefonicznych, które komisja ma w materiale, wspominał, że funkcjonariusze ABW mają się u niego pojawić. - pytał poseł Nowoczesnej.
- powiedział świadek.
"Mi się wydaje, że pan Latkowski poinformował mnie wtedy o planie śledztwa"
Marcin P. powiedział, że Sylwestra Latkowskiego poznał przez Michała Lisieckiego, wydawcę "Wprost". Jak dodał, Latkowski wraz z Michałem Majewskim chcieli napisać artykuł o Amber Gold bądź o nim samym. - dodał.
- powiedział Marcin P. - podkreślił.
Członek komisji Marek Suski (PiS) ocenił, że Marcin P. chce spowodować, by komisja wezwała Latkowskiego na przesłuchanie. - powiedział.
- zwrócił się do Marcina P. poseł PiS
Latkowski i Majewski odpowiadają Marcinowi P.
"Marcin P. przeczytał plan śledztwa w artykule. Nigdy nie przekazywałem mu czegokolwiek. Każdy kontakt z Marcinem P. jest zarejestrowany" - napisał na swoim profilu na Twitterze Latkowski. Z kolei Majewski napisał: "Hej, Marcin P.! Nie spotkaliśmy się kilka razy, a raz. Latkowski nie był wtedy naczelnym, plan śledztwa poznaliśmy, jak byłeś już w ciupie!".
Przewodnicząca komisji ds. Amber Gold Małgorzata Wassermann (PiS) pytała Marcina P., czy w zakresie swojej działalności i bieżącego funkcjonowania jego firma kontaktował się z politykami na Pomorzu. - odpowiedział Marcin P.
Dopytywany, którzy politycy szukali z nim kontaktu stwierdził: - podkreślił.
- dodał. Marcin P. był też pytany przez szefową komisji śledczej Małgorzatę Wassermann (PiS) zapytany, czy w areszcie śledczym w Gdańsku ma komputer wraz z wi-fi. Marcin P. zeznał, że sam nie ma komputera, natomiast ma udostępniany przez areszt śledczy komputer do zapoznawania się z aktami. Komputer - według niego - nie ma dostępu do wi-fi.
Marcin P., odpowiadając na pytania Tadeusza Rzymkowskiego (Kukiz'15), relacjonował dokładnie okoliczności zatrudnienia Michała Tuska w liniach lotniczych OLT Express. "Michał Tusk w drugiej połowie 2011 roku chciał napisać artykuł o spółce Jet Air i otwieranych połączeniach w Gdańsku" - relacjonował.
- dodał Marcin P.
Jak mówił, wyraził zgodę i rozmawiał z Michałem Tuskiem 20-30 minut. Michał Tusk w efekcie rozmowy napisał ten artykuł, a po jakimś czasie sam zgłosił się do P., że " - mówił Marcin P. Dodał, że nie jest pewien, czy tak było na pewno, bo na jego pamięć mógł wpłynąć "przekaz medialny".
- zaznaczył. - spytał Rzymkowski. - odpowiedział P. Po jakimś czasie, jak zeznał, odbyła się też jego rozmowa z Jarosławem Frankowskim, że
Z kolei znów po upływie pewnego czasu, jak mówił P., w styczniu lub w lutym 2012 roku, zadzwonił do niego Tomasz Kloskowski (prezes Portu Lotniczego w Gdańsku), nie na komórkę, tylko do biura. - zaznaczył Marcin P.
Jak dodał, miał on przekazywać np. informacje, jakie trasy docelowe z przesiadką wybierają pasażerowie z Gdańska, co jest bardzo cenną informacją dla linii lotniczej, bo może stworzyć na tych trasach bezpośrednie połączenia.
- opowiadał Marcin P.
Michał Tusk nie wyraził jednak zgody na zatrudnienie w Amber Gold sp. z o.o., która zajmowała się marketingiem wszystkich spółek, a chciał być zatrudniony w spółce OLT Express, która - zaznaczył Marcin P. W rezultacie Michał Tusk W tym czasie były bowiem zwolnienia z "Gazecie Wyborczej" i Michał Tusk wiedział, że lada moment straci pracę, choć nie miał tam etatu - dodał świadek.
Według niego chciał być natomiast zatrudniony w OLT, a nie w Amber Gold m.in. w związku z tym, że miał kredyt hipoteczny i chciał założyć działalność gospodarczą, i "współpracować ze spółką OLT Express".
Marcin P. dopytywany przez posła Rzymkowskiego, czy w momencie podpisania umowy z OLT Michał Tusk był zatrudniony w porcie lotniczym w Gdańsku, bo z dokumentów wynika, że z OLT Express umowę zawarł w połowie marca 2012 roku, a w porcie lotniczym, w połowie kwietnia, przyznał, że dokładnie nie pamięta kolejności zdarzeń. Choć, jak przyznał, Michał Tusk mógł mieć "promesę na zatrudnienie" w porcie w momencie podejmowania współpracy z OLT.
Poseł PiS Marek Suski pytał o informacje, które miał przekazywać Michał Tusk na temat firmy Wizz Air. - pytał Suski.
- powiedział Marcin P.
Tygodnik "wSieci" ujawnił stenogramy z podsłuchów ABW założonych u Marcina P. W przytoczonej rozmowie Marcin P. mówi do Jarosława Frankowskiego (dyrektora zarządzającego OLT Express): "Słuchaj, jeszcze mam jedno pytanie do ciebie odnośnie pamiętasz, mówiłeś, że Tusk ci przyniósł informację, ile Wizz Air płaci za jednego pasażera i jakie dostaje zwroty, pamiętasz?". Frankowski odpowiada: "Tak, tak. On mi mówił mniej więcej, tylko nie pamiętam, kurde, kwot, wiesz? (...) on tego nie przysyłał, jakby był ostrożny, tak".
Suski pytał też świadka, za co płacił Michałowi Tuskowi. - przypomniał Suski.
- powiedział Marcin P. Jak dodał, Michał Tusk korespondował m.in. z dyrektorem zarządzającym OLT Express Jarosławem Frankowskim. - mówił świadek.
- powiedział Marcin P. W połowie 2011 r. spółka Amber Gold przejęła większościowe udziały w liniach lotniczych Jet Air, następnie w niemieckich OLT Germany, a pod koniec 2011 r. w liniach Yes Airways. Powstała wtedy marka OLT Express - linie OLT Express rozpoczęły działalność 1 kwietnia 2012 r. Po upadku OLT Express pod koniec lipca 2012 r. okazało się, że ze spółką współpracował pracujący w Porcie Lotniczym w Gdańsku Michał Tusk
"Nie zależało mi na umoczeniu rządu Donalda Tuska"
Krzysztof Brejza (PO) pytał świadka o sms wysłany przezeń 27 lipca do współpracownika w OLT Express: "Mam maila o akcji Ikar, to nie jest na telefon". Współpracownik Jarosław Frankowski odpisał: "Marcin, odpiszę za 25 minut. Czy to coś zmieni?". P. odpisał: "Nie, ale powoduje, że możemy umoczyć rząd". - spytał Brejza.
Przewodnicząca komisji Małgorzata Wassermann (PiS) powiedziała w tym momencie, że i sama spytała świadka, czy zależało mu na "umoczeniu" rządu Tuska." - odpowiedział P. Podkreślił, że .
Dodał, że - według jego wiedzy i - zaznaczył. - mówił P.
"Nie miałem kontaktów z ABW"
Andżelika Możdżanowska (PSL) pytała świadka, czy miał jakieś kontakty z funkcjonariuszami Agencji Wywiadu. Marcin P. odpowiedział: "Nie, żadnych kontaktów z funkcjonariuszami Agencji Wywiadu nie miałem".
Pytany, kiedy otrzymał notatkę ABW, która miała dotyczyć operacji "Ikar", Marcin P. powiedział, że otrzymał ją w lipcu 2012 roku, drogą mailową od Pawła Mitera. Dopytywany, czy zapłacił za tę notatkę, świadek powiedział:
dodał świadek. Przypomniał, że Paweł Miter ma postawione zarzuty, a on jest oskarżycielem posiłkowym w postępowaniu karnym, prowadzonym przeciwko Miterowi.
Marcin P. stwierdził., że ABW prowadziła tajną operację "Ikar" wymierzoną w jego spółkę. Na dowód przedstawiał dziennikarzom rzekomą tajną notatkę ABW. Agencja natychmiast poinformowała, że notatka została sfałszowana i zawiadomiła prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa "posłużenia się sfałszowanym dokumentem".
Marcin P. kolejny raz odniósł się też do Emila Marata. powiedział P.
Część pytań szefowej komisji Małgorzaty Wassermann (PiS) dotyczyło przecieków i informacji, jakie świadek miał na temat śledztwa w jego sprawie i działań ABW.
Zdaniem świadka informacje o planie śledztwa "musiały pochodzić z wysokiego szczebla", raczej z Warszawy niż z Gdańska.
P. zeznał, że informacje, "jak wyprzedzić medialnie, to co chce zrobić ABW" i "żeby to co oni mówili, nie miało już znaczenia medialnie", przekazywał mu natomiast Emil Marat.
dodał Marcin P.
Wassermann pytała, kto weryfikował domniemaną notatkę, dostarczona przez dziennikarza Pawła Mitera. powiedział.
To on weryfikował, mówił Marcin P., "czy notatka, którą przedstawił pan Paweł Miter jest prawdziwa". Jego informator stwierdził, że jest prawdziwa. powiedział. Zebrane w tej sprawie materiały świadczą dziś jednak o tym, że "pan Paweł Miter chciał wykorzystać okazję, żeby dobrze zarobić i po prostu sfabrykował notatkę".
Dopytywany skąd jeszcze miał informacje, jakie służby się nim interesują, powiedział: . odał.
zeznał. (chodzi o 16 sierpnia 2012 - PAP)
Z kolei - według zeznań - po tym jak Marcin P. rozstał się z Emilem Maratem i Pawłem Kunachowiczem, Marat wysłał Marcinowi P. sms-a, że "gratuluje mu i przeprasza". powiedział świadek.
Zeznał też, że były przygotowania do połączenia OLT Express Regional i OLT Express Poland, a prezesem miał być Andrzej Dąbrowski. powiedział P.
"Kopacz, Adamowicz"
Marcin P. był pytany o listę nazwisk polityków, którą rozsyłał Emil Marat, a którzy mieli lokować środki w Amber Gold.
powiedział Marcin P. Jak dodał, w bazie były wszystkie opcje polityczne na szczeblach: centralnym i wojewódzkim. wyjaśnił.
Jak mówił, to były imiona i nazwiska osób, których wyszukiwał system danych Amber Gold. powiedział świadek.
powiedział Marcin P.
Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz napisał w środę po południu na Twitterze:
2012 - rok upadku
Głośno o sytuacji spółki Amber Gold zrobiło się w lipcu 2012 r., kiedy należące do tej spółki linie lotnicze OLT Express zaczęły mieć kłopoty finansowe - zawieszono wówczas wszystkie rejsy regularne przewoźnika, a następnie spółka poinformowała, że wycofuje się z inwestycji w linie lotnicze. Linie OLT Express upadłość ogłosiły pod koniec lipca 2012 r. W połowie sierpnia 2012 r. upadłość ogłosiła spółka Amber Gold.
Po upadku OLT Express okazało się, że ze spółką współpracował pracujący w Porcie Lotniczym w Gdańsku Michał Tusk, który miał się zajmować obsługą prasową linii OLT Express i analizą ruchu lotniczego z Gdańska.
Pierwszy zarzut oszustwa znacznej wartości wraz z wnioskiem o areszt wobec szefa Amber Gold Marcina P. Prokuratura Okręgowa w Gdańsku postawiła pod koniec sierpnia 2012 r. Jesienią 2012 r. śledztwo przeniesiono do Prokuratury Okręgowej w Łodzi, która w czerwcu 2015 r. sporządziła akt oskarżenia ws. Amber Gold.
16 tys. tomów akt
W śledztwie, prowadzonym przez prokuraturę wspólnie z ABW, przesłuchano prawie 20 tys. świadków, a akta sprawy liczą ponad 16 tys. tomów.
Prokuratura ustaliła, że spółka Amber Gold była tzw. piramidą finansową, a oskarżeni bez zezwolenia prowadzili działalność polegającą na gromadzeniu pieniędzy klientów parabanku. Marcin P. został oskarżony o cztery przestępstwa, a Katarzyna P. o 10. Grożą im kary do 15 lat więzienia.
Z materiału zebranego do tej pory przez Prokuraturę Regionalną w Łodzi - która prowadzi śledztwo mające ustalić, gdzie trafiły pieniądze wyprowadzone z Amber Gold - wynika m.in., że od 15 grudnia 2011 r. do 30 sierpnia 2012 r. na rzecz OLT Express przelano z kont Amber Gold 5 mln 800 tys. dolarów i 43 mln 600 tys. zł. Jak ustalono, mimo tego OLT Express nie realizowała swoich zobowiązań finansowych wynikających choćby z konieczności uregulowania rat leasingowych za samoloty.
Syndyk masy upadłościowej spółki Józef Dębiński mówił pod koniec maja PAP, że do tej pory z majątku firmy Amber Gold udało mu się odzyskać ok. 60,5 mln zł. Zaznaczył, że nie ma jeszcze ostatecznej listy wierzytelności Amber Gold. Na tę chwilę, wierzytelności te wynoszą ok. 650 mln zł.