Dziennik Gazeta Prawana logo

"Nie ta kancelaria i nie ten Wierzbowski" - zamieszanie wokół byłego wiceprezydenta Warszawy

4 października 2017, 12:42
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Jarosław Jóźwiak
Jarosław Jóźwiak/PAP Archiwalny
Nie ta kancelaria i nie ten Wierzbowski - były wiceprezydent Warszawy Jarosław Jóźwiak odpowiada na zarzuty stawiane mu przez "Nasz Dziennik". Ratusz dodaje: dziennikarze pomylili kancelarie. Mimo całego zamieszania Jóźwiak zapewnia, że pojawi się jutro na posiedzeniu komisji weryfikacyjnej ds. reprywatyzacji.

- - donosi dzisiejszy „Nasz Dziennik”. Jak wynika z artykułu, sprawę badają już służby.
Sprawdzane ma być 9 umów, jakie w latach 2014-2016 (gdy Jóźwiak nadzorował Biuro Gospodarki Nieruchomościami i biuro prawne ratusza) podpisywał z zewnętrznymi firmami na usługi prawne.

- - donosi „Nasz Dziennik”.

Update: Wydawca "Naszego Dziennika" przesłał nam informację o tym, że po artykule zawierającym wspomniane doniesienia opublikowane ma zostać sprostowanie.

Zapytaliśmy o te zarzuty samego zainteresowanego. -- komentuje Jarosław Jóźwiak.

Skąd zatem całe zamieszanie? Jak wskazuje Jarosław Jóźwiak oraz stołeczny ratusz, jest inna kancelaria, która ma w nazwie "Wierzbowski" - to Wierzbowski Eversheds Sutherland, z którą Jóźwiak formalnie nie ma nic wspólnego (założycielem jest Krzysztof Wierzbowski). - - słyszymy w ratuszu.

Chodziło m.in. w reprezentowanie władz miasta w procesach, jakie magistrat toczył z Generalnym Inspektorem Ochrony Danych Osobowych. Gdy pytamy, czy z tą kancelarią umowy były zawierane w drodze otwartych przetargów, w odpowiedzi słyszymy, że „do współpracy wybiera się przede wszystkim specjalistów w danej dziedzinie”. - - stwierdzają urzędnicy ratusza.

Jak tłumaczy Jóźwiak, owszem - współpracuje ze wspomnianą kancelarią prof. Marka Wierzbowskiego (jest na działalności gospodarczej). Jak zapewnia, z tą kancelarią ratusz nie miał nic wspólnego w latach 2014-2016. - - przekonuje Jóźwiak.

Informację tę potwierdza stołeczny ratusz. -- zapewnia Agnieszka Kłąb, zastępca rzecznika urzędu miasta.

Niezależnie od tego w rozmowie z nami Jarosław Jóźwiak zapowiada, że już szykuje sprostowanie do redakcji "Naszego Dziennika".

To jednak nie koniec zamieszania wokół byłego, bliskiego współpracownika Hanny Gronkiewicz-Waltz. Jutro o 10:00 Jóźwiak ma pojawić się na posiedzeniu komisji weryfikacyjnej. Zapewnia nas, że - w przeciwieństwie do swojej byłej przełożonej - zamierza się stawić się na wezwanie komisji. - - mówi Jóźwiak.

Przyznaje również, że argumentów na poparcie tej tezy dostarczył mu właśnie Rzecznik Praw Obywatelskich (RPO). Przypomnijmy, że Adam Bodnar w piśmie skierowanym do przewodniczącego komisji weryfikacyjnej ds. reprywatyzacji Patryka Jakiego wskazuje, że w ostatnim czasie do jego biura ze skargami zgłosili się ludzie wezwani przed oblicze gremium. Narzekają oni na „niedochowywanie przez organ prowadzący postępowanie standardów przesłuchiwania osób”. RPO wskazuje, że najczęściej pojawiają się zastrzeżenia co do braku bezstronności członków komisji. Przejawiać się to ma m.in. w publicznym przesądzaniu o fakcie naruszenia prawa przez uczestników postępowania jeszcze przed jego zakończeniem, przypisywaniu uczestnikom postępowania winy i zamiaru celowego działania na szkodę interesu publicznego i osób prywatnych, sugerowaniu udziału w zorganizowanym związku przestępczym (kilku członków komisji mówiło o mafii reprywatyzacyjnej, jeden o urzędniczej), publicznym sugerowaniu bezcelowości składania odwołań od wydanych decyzji.

Dziś do tych zarzutów odnieśli się przedstawiciele komisji weryfikacyjnej. - - odpowiedział szef komisji Patryk Jaki. Jak dodał, komisja nie musiałaby powstawać, gdyby takie instytucje jak RPO działałyby sprawnie.

Wtórował mu Sebastian Kaleta, członek komisji weryfikacyjnej. - - stwierdził.
Przy okazji Patryk Jaki odniósł się do dzisiejszego zamieszania wokół sprawy Jarosława Jóźwiaka. - - stwierdził wiceminister sprawiedliwości. W kontekście dzisiejszej publikacji „Naszego Dziennika” stwierdził: - .

Jutrzejszy dzień może być kluczowy, jeśli chodzi o konflikt na linii władze Warszawy - komisja weryfikacyjna. W czwartek Naczelny Sąd Administracyjny zbada pierwsze trzy wnioski prezydent stolicy o rozstrzygnięcie sporu kompetencyjnego, czy decyzje reprywatyzacyjne wydaje prezydent miasta, czy komisja weryfikacyjna. Hanna Gronkiewicz-Waltz uzasadniała, że są obecnie dwa organy powołane do rozstrzygania spraw reprywatyzacyjnych: komisja oraz prezydent miasta i w związku z tym nie ma możliwości, by prezydent był stroną w komisji. To był jeden z głównych powodów jej niestawiennictwa przed komisją, za co już kilka razy komisja ukarała ją grzywnami po 3 tys. zł.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj