Rzecznik praw obywatelskich w piśmie skierowanym do przewodniczącego komisji weryfikacyjnej ds. reprywatyzacji Patryka Jakiego wskazuje, że w ostatnim czasie do jego biura ze skargami zgłosili się ludzie wezwani przed oblicze gremium. Narzekają oni na "niedochowywanie przez organ prowadzący postępowanie standardów przesłuchiwania osób".
Lista zarzutów jest długa. Adam Bodnar wskazuje, że najczęściej pojawiają się zastrzeżenia co do braku bezstronności członków komisji. Przejawiać się to ma m.in. w publicznym przesądzaniu o fakcie naruszenia prawa przez uczestników postępowania jeszcze przed jego zakończeniem, przypisywaniu uczestnikom postępowania winy i zamiaru celowego działania na szkodę interesu publicznego i osób prywatnych, sugerowaniu udziału w zorganizowanym związku przestępczym (kilku członków komisji mówiło o mafii reprywatyzacyjnej, jeden o urzędniczej), publicznym sugerowaniu bezcelowości składania odwołań od wydanych decyzji.
Zdaniem skarżących się rzecznikowi członkowie komisji zastraszają też wzywane osoby, nie udostępniają akt postępowania i dokumentów, uniemożliwiają składanie wniosków procesowych oraz nierzetelnie procedują z wnioskami o wyłączenie członków organu.
- – wskazuje w swym stanowisku Adam Bodnar.
Bartosz Milczarczyk, rzecznik stołecznego magistratu, twierdzi, że stanowisko RPO potwierdza opinie wyrażane przez wielu prawników, w tym konstytucjonalistów. A także przez prezydent m.st. Warszawy.
– przypomina Milczarczyk. Ich wniosek jednak błyskawicznie upadł.
A co na to adresat pisma?
–– komentuje wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki. I dodaje, że oczywiście podczas przesłuchań pytania są trudne, a wielu wezwanych świadków musi się napocić przy odpowiedziach. Ale to nie wina komisji, lecz tego, że nie brakuje osób, które przez lata wyrządzały wiele zła bądź przymykały na to oczy. – – podkreśla minister Jaki.
Kantar Public pod koniec września podał, że 45 proc. Polaków uważa, iż organ kierowany przez Jakiego przywraca sprawiedliwość społeczną. Przeciwnego zdania jest 29 proc.
Jedna rzecz łączy wszystkich: to, że Polska potrzebuje wreszcie ustawy reprywatyzacyjnej z prawdziwego zdarzenia.
"Pomimo uchwalenia ustawy o szczególnych zasadach usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych (...) w ogóle nie zostało zlikwidowane ich źródło, tj. przepisy, na podstawie których aktualnie wydawane są decyzje dekretowe" – wskazuje Adam Bodnar.