- mówi Tamara Czartoryska w rozmowie z Fakt24.pl.
Według Czartoryskiej pieniądze z budżetu Polski zostaną wykorzystane, przez jej ojca i jego żonę, na cele prywatne.
Jej zdaniem sprzedaż dzieł sztuki nie była konieczna, ani legalna. tłumaczy.
- mówi Tamara Czartoryska.
Według księżniczki prokuratura i polski sąd powinny niezwłocznie przeprowadzić dochodzenie w tej sprawie.
Tamara Czartoryska do 29 marca br. zasiadała w Radzie Fundacji Czartoryskich, jednak została odwołana przez pozostałych członków Rady. Jest byłą modelką i aktorką. Prowadzi firmę HC Sport Horses,
Wcześniej w tym tygodniu córka księcia Adama Karola Czartoryskiego rozesłała do mediów szokujące oświadczenie, w którym ujawnia szczegóły afery dot. zniknięcia półmiliardowej kwoty z konta Fundacji Czartoryskich. Dziedziczka sugerowała m.in., że jej podpisy pod uchwałami Rady Fundacji były fałszowane.
Oburzenie opinii publicznej wywołał przede wszystkim barwny opis reakcji księcia Czartoryskiego i jego małżonki po transakcji. "Podczas zebrania fundacji w styczniu 2017 r. mój ojciec głośno oświadczył: . Jego żona odparła wtedy: " - pisała Tamara Czartoryska.
Pod koniec grudnia 2016 r. państwo polskie kupiło za 100 mln euro należącą do Fundacji Książąt Czartoryskich kolekcję, obejmującą dzieła sztuki, w tym "Damę z gronostajem" Leonarda da Vinci.
Fundacja Książąt Czartoryskich zapewniła w oświadczeniu, że pieniądze pochodzące ze sprzedaży kolekcji "zostały zdeponowane na kontach nowej fundacji zgodnie z prawem, a wszelkie informacje w tej sprawie są dostępne dla organów nadzorczych fundacji". Oprócz Fundacji Le Jour Viendra – jak napisano w oświadczeniu - część pieniędzy otrzymały także: Fundacja Trzy Trąby, Fundacja Książąt Lubomirskich oraz Fundacja im. Feliksa hr. Sobańskiego. We władzach tych fundacji zasiadają osoby związane obecnie i niegdyś z Fundacją Książąt Czartoryskich.
Wiceminister kultury Jarosław Sellin podkreślał w radiu Zet, że zakup kolekcji rodziny Czartoryskich był "bardzo ważną dla państwa i narodu polskiego sprawą". - - dodał. - - zaznaczył.
Dopytywany, czy nie widzi problemu w tym, że pieniądze za zakup kolekcji zostały przekazane za granicę powiedział, że jest to "pytanie do prywatnego właściciela fundacji, co z tymi pieniędzmi robi i jak je rozczłonkowuje, na jakie inne fundacje przelewa".