– – pisze poseł PiS Marcin Horała w piśmie przesłanym do resortu infrastruktury. Z podobnymi argumentami do tego resortu zwrócili się jego partyjni koledzy Jerzy Gosiewski i Adam Ołdakowski. – – wnioskują posłowie partii rządzącej.
Wygląda na to, że ta rosnąca presja polityków partii rządzącej zaczyna odnosić skutek. Z naszych ustaleń wynika, że sprawą zajęło się Ministerstwo Środowiska kierowane przez Henryka Kowalczyka. – – potwierdza zespół komunikacji medialnej MŚ. Na razie resort nie chce zdradzić nic więcej. – – ucina resort.
Biorąc pod uwagę argumenty przytaczane przez polityków PiS, można się jednak spodziewać, że zmiany pójdą w kierunku liberalizacji przepisów. – – przekonuje nas poseł PiS Adam Ołdakowski. Jak w 2015 r. podała NIK, każdego roku w wyniku zderzeń pojazdów z przydrożnymi drzewami ginie prawie pół tysiąca osób, a ok. 2,5 tys. zostaje rannych.
Politycy PiS mówią, że należy pomyśleć o większej swobodzie działania gmin w tym zakresie. Ograniczałoby to zapewne kompetencje regionalnych dyrektorów ochrony środowiska (RDOŚ). Posłowie mówią jednak o utrzymaniu zapewnienia tzw. nasadzeń kompensacyjnych. Kładą jednak nacisk, by odbywało się to w miejscach bezpiecznych. Czyli nie przy drogach. I podkreślają znaczenie zasady proporcjonalności. – – mówi nam jeden z polityków PiS.
Zgodnie z art. 83a ust. 2a ustawy o ochronie przyrody zezwolenie na usunięcie drzewa w pasie drogowym drogi publicznej co do zasady wydaje się po uzgodnieniu z regionalnym dyrektorem ochrony środowiska. Problem w tym, że nie zawsze zezwolenia są wydawane. Problematyczne są też kwestie drzew i krzewów, rosnących na działkach znajdujących się w pasach dróg gminnych, których właściciele są nieustaleni, a które znajdują się we władaniu (posiadaniu samoistnym) gmin. Bo choć gminy kierują wnioski o wycinkę do starostów, ci często je zwracają, powołując się na brak wyraźnej podstawy prawnej do wydania decyzji.
Doktor inżynier Piotr Tyszko-Chmielowiec, lider programu „Drogi dla Natury”, zgłasza obawy już na wieść o podjętych pracach legislacyjnych. – – ocenia. – – dodaje. Obawia się też, czy prowadzone prace – zwłaszcza jeśli doprowadzą do liberalizacji przepisów – nie skończą się powtórką lex Szyszko, którego efektem była niekontrolowana wycinka zieleni w zeszłym roku. – – wskazuje ekspert.