Dziennik Gazeta Prawana logo

Studenci nie chcą do armii. Nawet za 3,8 tys. zł na rękę

2 sierpnia 2018, 06:36
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Polscy żołnierze
Polscy żołnierze/Shutterstock
MON prognozowało, że w sześciotygodniowym szkoleniu wojskowym podczas wakacji weźmie udział 10 tys. studentów. Ostatecznie będzie ich tylko 3,5 tys.

– tak pod koniec ubiegłego roku mówił były już wiceminister obrony narodowej Michał Dworczyk.

Podkreślał wówczas, że w roku akademickim 2017/2018 w kilkutygodniowym przeszkoleniu wojskowym zaplanowanym na wakacje weźmie udział 10 tys. studentów.

Taką formę służby Ministerstwo Obrony Narodowej formalnie przywróciło (zniesiona została w 2009 r.) 13 lipca 2017 r. – Antoni Macierewicz wydał wtedy decyzję w sprawie wdrożenia programu pilotażowego edukacji wojskowej studentów w ramach Legii Akademickiej. Dodatkowo resort podpisał specjalne umowy z niemal 60 uczelniami, na których miał odbywać się nabór. Na projekt zarezerwowano w budżecie ministerstwa 200 mln zł i spodziewano się, że trwające sześć tygodni szkolenie będzie się cieszyło wśród młodych Polaków ogromnym zainteresowaniem. Niestety, nie cieszyło się.

Brak chętnych

Z danych otrzymanych z MON wynika, że do części teoretycznej programu Legia Akademicka przystąpiło tego lata 5394 studentów, z czego z wynikiem pozytywnym ukończyło ją 3831. A wnioski o powołanie w trybie ochotniczym na część praktyczną złożyło 3487 chętnych.

Eksperci nie kryją zaskoczenia tak niską frekwencją. Szczególnie że cały "kurs na żołnierza" składa się tylko z 30 godzin teorii, a po zdaniu egzaminu poznaje się Siły Zbrojne od środka, łącznie z nauką strzelania. Do tego ochotnicy nie muszą martwić się o wyżywienie, umundurowanie i ekwipunek, bo wszystko zapewnia im wojsko. A na koniec jeszcze płaci – 3,8 tys. zł na rękę.

komentuje gen. Stanisław Koziej, były szef BBN i były wice minister obrony narodowej. – – dodaje.

Kiepska promocja

Zdaniem niektórych ekspertów studenci nie poszli w koszary po żołd i naukę, bo… nie wiedzieli, że taka możliwość w ogóle istnieje. Innych odstraszyły wymagania. I nie ma w tym nic dziwnego. – wspomina gen. prof. Bogusław Pacek, były doradca MON.

– uważa gen. Pacek.

Zapytaliśmy MON, czy to czasem nie kiepska promocja Legii Akademickiej sprawiła, że zapisało się do niej tak mało studentów. Resort nie ma jednak sobie nic do zarzucenia. I przypomina, że prowadził kampanię informacyjną na specjalnej stronie internetowej (www.legiaakademicka.wp.mil.pl), a także powołał zespół koordynacyjny programu, w skład którego weszli żołnierze z różnych jednostek z całej Polski. Jeździł on po uczelniach ze specjalną strzelnicą kontenerową, w której studenci mogli spróbować swoich sił. Dodatkowo na potrzeby akcji wydrukowano 3 tys. plakatów i 20 tys. ulotek.

Mało chętnych? To dobrze!

– mówi Grzegorz Leśniewski, prezes zarządu stowarzyszenia SALW-a. I wspomina syna kolegi, studenta Politechniki Warszawskiej, który zrezygnował z przeszkolenia wojskowego zaraz po zajęciach teoretycznych. Dlaczego? – – tłumaczy Leśniewski.

Wojsko nie zgadza się z tymi zarzutami. –– wyjaśnia Grzegorz Matyasik, odpowiedzialny w MON za program.

Resort przypomina też, że w 2004 r., gdy również była możliwość szkolenia osób studiujących, kurs na żołnierza ukończyło tylko 1,4 tys. osób.

– kwituje Matyasik.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj