Dziennik Gazeta Prawana logo

Wnuk Wałęsy skazany na pół roku prac społęcznych. Jego adwokat zapowiada apelację

24 sierpnia 2018, 15:18
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
prawo sędzia sąd
prawo sędzia sąd/Shutterstock
Na pół roku prac społecznych gdański sąd skazał w piątek Dominika W., wnuka byłego prezydenta, za naruszenie nietykalności cielesnej młodej kobiety. Dominik W. jest też oskarżonym w innym procesie toczącym się przed gdańskim sądem.

Sprawa dotyczyła incydentu z października 2015 r. Naruszenie nietykalności cielesnej miało polegać na popchnięciu, w którego efekcie młoda kobieta przewróciła się. Poza półrocznym ograniczeniem wolności w postaci prac społecznych w wymiarze 20 godzin w miesiącu Dominik W. ma też przeprosić pisemnie poszkodowaną oraz zapłacić na jej rzecz tysiąc złotych nawiązki i ponad 1,3 tysiąca złotych kosztów, jakie poniosła ona na pomoc prawną.

Prowadząca sprawę sędzia Magdalena Czaplińska przypomniała, że prokuratura wnosiła o wyższą karę – osiem miesięcy ograniczenia wolności w postaci prac społecznych. Sędzia poinformowała w uzasadnieniu, że sąd, wymierzając niższą karę, wziął pod uwagę młody wiek sprawcy (w chwili zdarzenia miał on 18 lat) oraz fakt, że w momencie popełnienia czynu był on karany jedynie za zniszczenie mienia. Teraz jest oskarżony o kilka poważniejszych czynów.

Wyrok nie jest prawomocny. Prokurator Aleksandra Nafalska poinformowała, że po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem prokuratura zadecyduje o ewentualnej apelacji. Dominika W. nie było w sądzie. Jego obrońca adwokat Dariusz Strzelecki zapowiedział, że można spodziewać się apelacji. Dodał, że oskarżony nie poczuwa się do winy.

Postępowanie sądowe dotyczyło zdarzenia z 30 października 2015 roku w historycznym centrum Gdańska. Wracająca z pubu grupka kobiet spotkała czterech młodych mężczyzn, wśród nich dwóch wnuków Lecha Wałęsy - Bartłomieja i Dominika. Mężczyźni zaczepili kobiety, wyzywając jedną z nich - byłą partnerką Bartłomieja W. W obronie koleżanki stanęły jej znajome. Wyzwiska przerodziły się w szarpaninę. Podczas niej Dominik W. przewrócił na ziemię jedną z pań – Kingę P. Incydent miał dalszy ciąg: doszło do pobicia, a w zdarzenie włączyły się osoby postronne.

Przedmiotem procesu, w którym w piątek zapadł wyrok, było tylko naruszenie nietykalności Kingi P., która złożyła pozew cywilny w tej sprawie, żądając od Dominika W. 15 tys. zł zadośćuczynienia (w trakcie trwania procesu w sprawę włączyła się prokuratura). Pozostałe zdarzenia, które złożyły się na zajście, są przedmiotem innego postępowania sądowego toczącego się przed gdańskim sądem. W procesie tym oskarżono czterech mężczyzn biorących udział w incydencie, w tym dwóch wnuków byłego prezydenta.

Obaj młodzi mężczyźni są synami Przemysława Wałęsy, który zmarł w styczniu 2017 r. Zarówno Bartłomiej, jak i Dominik poza udziałem w zajściu z października 2015 r. są też oskarżeni lub podejrzani w kilku innych sprawach. Bartłomiejowi W. prokuratura zarzuciła, że wspólnie z kolegami okradł i poturbował w centrum Gdańska szwedzkiego turystę. Przed gdańskim sądem trwa też proces, w którym Dominik W. odpowiada za pięć czynów. Najpoważniejszy z nich to "sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu drogowym".

Według prokuratury oskarżony 25 lutego 2018 r. na jednej z ulic w Gdańsku-Oruni jechał samochodem, nie mając do tego uprawnień i był nietrzeźwy (2,08 promila alkoholu). Kierowany przez niego golf poruszał się od lewej do prawej krawędzi jezdni, wjeżdżał na chodniki, zmuszając pieszych do ucieczki, uderzał też w inne pojazdy.

Mężczyzna został także oskarżony o znieważenie policjantów i zmuszanie ich do "odstąpienia od czynności służbowych". Dominikowi W. zarzucono również użycie przemocy i gróźb wobec próbującego go zatrzymać ochroniarza z pobliskiego sklepu. Grozi mu do 12 lat więzienia.

 Tuż po zatrzymaniu gdański sąd rejonowy zastosował wobec W. środek zapobiegawczy w postaci 10 tys. zł kaucji. Mężczyzna wpłacił pieniądze i opuścił areszt, prokuratura złożyła jednak do sądu okręgowego zażalenie na tę decyzję. Sąd odwoławczy 6 marca uznał, że "poręczenie majątkowe nie jest środkiem, który w należytym stopniu zabezpieczy tok postępowania" i zdecydował o tymczasowym aresztowaniu Dominika W. Osadzony opuścił areszt w ostatnim dniu lipca, gdy sąd uznał, że areszt nie jest już konieczny.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj