Sąd zdecydował o wyłączeniu jawności procesu. Radosławowi M. prokuratura postawiła wiele zarzutów. Jeden dotyczy zabójstwa 3-latka w listopadzie 2017 roku. Oskarżony miał się także dopuścić znęcania nad szóstką rodzeństwa chłopca.

Według prokuratury Angelika L., wiedząc o licznych urazach ciała chłopca, nie zawiadomiła o tym lekarzy, czym naraziła dziecko na bezpośrednie ryzyko ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Oboje nie przyznają się do winy.

W listopadzie 2017 roku chłopiec został przywieziony do szpitala przez pogotowie ratunkowe. Wezwał je 35-letni konkubent matki dziecka, który twierdził, że chłopiec spadł z łóżka. W wyniku rozlicznych obrażeń ciała dziecko zmarło.

Zdaniem prokuratury oskarżony miał od sierpnia do listopada 2017 roku w Grudziądzu znęcać się fizycznie i psychicznie nad 3-latkiem ze szczególnym okrucieństwem.

"Krzyczał na niego, straszył go, groził pozbawieniem życia, zamykał w szafie i piwnicy, używając siły o różnym natężeniu od małej do znacznej, wielokrotnie uderzał dziecko pięściami, ręką, klapkiem i kopał po całym ciele" - czytamy w akcie oskarżenia.

Chłopiec zmarł w wyniku licznych obrażeń, m.in. na głowie, tułowiu i kończynach. Miał też w wyniku bicia uszkodzone organy wewnętrzne.

- W dniu 13 listopada 2017 roku, działając w zamiarze ewentualnym pozbawienia życia 3-latka, uderzając go w głowę, (oskarżony) spowodował u niego obrażenia głowy skutkujące krwawieniem śródczaszkowym podpajęczynówkowym, które tego samego dnia doprowadziło do masywnego obrzęku mózgu pokrzywdzonego, a w konsekwencji do jego zgonu 16 listopada - wskazała, odczytując akt oskarżenia, prokurator Magdalena Chodyna.

Adwokat oskarżonego powiedział, że znając materiał dowodowy, nie wyklucza wszystkich możliwych rozstrzygnięć sądu w tej sprawie - także uniewinnienia. Z uwagi na wyłączoną jawność procesu dziennikarzom nie są znane szczegóły wyjaśnień obojga oskarżonych.

- Małoletnie rodzeństwo zmarłego chłopca było w trybie postępowania przygotowawczego przesłuchiwane przez sąd. W ramach przewodu sądowego zeznania będą odtworzone. Mój klient nie przyznaje się do żadnego z postawionych zarzutów - podkreślił mecenas Filip Klonowski.