Dyrektor skomentował ujawniony na początku lutego br. incydent nielegalnego uboju bydła, który pokazała telewizja TVN. Polskie służby weterynaryjne i sanitarne stwierdziły, że mięso z tego uboju nie stwarzało zagrożenia dla zdrowia. Wołowina z tej ubojni trafiła do kilku krajów, w tym do Czech.
Kilka dni później czeskie służby weterynaryjne wykryły salmonellę w wołowinie. W związku z tym minister rolnictwa tego kraju nakazał zastosowanie nadzwyczajnych środków w formie kontrolowania wszystkich przesyłek mięsa z Polski, co jest niezgodne z unijnym prawem.
- - ocenił Gantner.
Jak mówił, "co więcej, ma to trochę nawet większy zasięg, bo Czesi postulowali, żeby wszystkie kraje poddały polską żywność, szczególnie polską wołowinę, jakimś szczególnym obostrzeniom, kontrolom".
- - zaznaczył dyrektor PFPŻ.
Gantner zwrócił uwagę, że Czesi głównie kupują polską i niemiecką żywność. - ą - zastanawiał się.
Dodał, że "bardzo przykre jest to, że obrali na cel polską żywność, bez której tak naprawdę właśnie nie mogą się obejść, bo jednak stanowimy bardzo duży procent w eksporcie do Czech".
Jak mówił, z drugiej strony można zrozumieć zmartwienie danego kraju o poziom bezpieczeństwa żywności. Jeżeli Czesi mówili by ogólnie, że w Unii Europejskiej należy jakby uszczelnić system, że trzeba walczyć z przestępczością, której ofiarami sami padają - to oczywiście trzeba by się z tym zgodzić. - - powiedział Gantner.