W liście Wanda Półtawska apeluje o zachowanie pamięci o tym, co działo się w nazistowskim obozie koncentracyjnym Ravensbrueck i sprzeciwia się opiniom, że odwiedzanie dawnego obozu przez polską młodzież, by uczcić pamięć więźniarek, to przejaw "polskiego nacjonalizmu, który próbuje zawłaszczyć pamięć o Ravensbrueck". Sama trafiła do tego obozu jako 20 –letnia dziewczyna - w listopadzie 1941 r. z wyrokiem śmierci; na miejscu przeprowadzano na niej eksperymenty pseudomedyczne.
Wanda Półtawska przypomniała w liście, że od 2011 roku decyzją Senatu RP kwiecień jest miesiącem pamięci o ofiarach niemieckiego, nazistowskiego obozu koncentracyjnego Ravensbruck, wyzwolonego pod koniec kwietnia 1945 r.
- – wspomina Półtawska, dodając, że w miejscu ich śmierci w 1997 roku udało się wmurować tablicę pamiątkową, którą podczas swojego pobytu w Berlinie poświęcił papież Jan Paweł II.
- – podkreśliła.
Wanda Półtawska zaznacza, że dopiero teraz, po przeszło 70 latach, mówi się o tym, co działo się w obozie koncentracyjnym w Ravensbrueck, o losie więzionych tam kobiet i prowadzonych na Polkach z transportu warszawsko-lubelskiego pseudomedycznych eksperymentach. - – pisze Półtawska.
- – napisała.
Podkreśliła, że nie były to kobiety z łapanek, ale więźniarki polityczne, zatrzymywane za działalność konspiracyjną, za przynależność do Armii Krajowej - świadome patriotki, działające na rzecz obrony kraju. - – apeluje Półtawska.
Wspomina w liście, że na początku 1945 r., kiedy więźniarki dowiedziały się, że 5 stycznia ma zostać wykonana egzekucja ofiar pseudomedycznych eksperymentów, nazywanych "królikami doświadczalnymi", spisały swój testament.
- – podkreśliła Wanda Półtawska.
- – pisze Półtawska.
- - podkreśliła.