Do zdarzenia doszło pod koniec marca ub.r. w Tudorowie pod Opatowem, w domu, w którym bracia wspólnie mieszkali. Jak wynika z ustaleń prokuratury, doszło między nimi do kłótni. W jej trakcie Wojciech Z. zadał bratu, używając "ustalonego narzędzia", serię ciosów. Mężczyzna zmarł w wyniku odniesionych obrażeń.
W toku śledztwa Wojciech Z. przyznał się do popełnienia przestępstwa. Z uzyskanej opinii sądowo-psychiatrycznej wynika, że w czasie popełniania zarzucanego mu czynu miał ograniczoną w stopniu znacznym zdolność do pokierowania swoim postępowaniem.
W trakcie procesu Wojciech Z. potwierdził wcześniejsze wyjaśnienia złożone w śledztwie, z których wynika, że do kłótni pomiędzy nim a bratem dochodziło już od dłuższego czasu, a głównym powodem konfliktów była ich sytuacja finansowa. - – mówił oskarżony.
Podkreślił, że w dniu zdarzenia jego brat spożywał alkohol. - – opowiadał Wojciech Z. Dodał, że chcąc się bronić, chwycił drewniany kołek i zadał nim bratu kilkadziesiąt ciosów w głowę, ręce oraz tułów.
Prokurator domagał się dla Wojciecha Z. kary 25 lat więzienia oraz zasądzenia wobec niego kosztów postępowania. Z kolei obrona wniosła o zmianę kwalifikacji prawnej czynu i uznanie tego zdarzenia za spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, czego następstwem była śmierć pokrzywdzonego.
Podczas uzasadnienia wyroku sędzia Krzysztof Rachwał podkreślił, że w dużej mierze okoliczności tej sprawy są bezsporne. - – powiedział sędzia.
Ostatecznie sąd uznał, że oskarżony zarzucony czyn popełnił z zamiarem ewentualnym, a nie bezpośrednim – jak zawarto w akcie oskarżenia. - – dodał Rachwał.
Zaznaczył, że orzeczona przez sąd kara 10 lat więzienia wobec oskarżonego uwzględnia zmianę w opisie czynu oraz rolę Wojciecha Z., który przyznał się do winy i opisał okoliczności zdarzenia. - – podkreślił sędzia.
W poczet kary sąd zaliczył ponad roczny pobyt oskarżonego w areszcie.
Wyrok jest nieprawomocny.